zapraszam na nasze strony

Wspólnota Chleb Życia

Żyjemy z ludźmi ubogimi wokół Chrystusa w Eucharystii,starając się pomóc im wyjść na prostą.
Prowadzimy domy dla ludzi bezdomnych, fundusz stypendialny, przedszkole, świetlicę dla młodzieży na wsi.

przejdź

Skarby Prababuni

Prowadzimy przetwórnię i szwalnię dając pracę bezrobotnym kobietom na wsi w Świętokrzyskim. Pyszne, tradycyjne przetwory i oryginalna bielizna.


przejdź

Katolelementarz

W co wierzą katolicy, jak się modlą, rozważania, filmy, audio.






przejdź

Intencje modlitwy

Tutaj można wpisać prośby o modlitwę. Dwa razy w tygodniu odprawiana jest w tych intencjach msza  św.




przejdź

nowy numer telefonu do schroniska dla chorych Betlejem w Warszawie, Gniewkowska 50
+48 502 024 754

wdzięczność

Odwiedziła nas Przyjaciółka. Z Kanady, po drodze zabierając z Hiszpanii córkę. I nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że Pani Halina ma lat 100 i 7 miesięcy. Od ponad 10 lat przyjeżdża spędzić chwil kilka z nami. Przy okazji mamy lekcję historii, bo los sprawił, że z mężem uczestniczyli w wielu ważnych wydarzeniach. Ostatnie stulecie nie oszczędzało pokoleń Polaków.

Udało się skompletować wszystko-od ścierek do naczyń po obrazy, meble, popielniczki, drzewka, trawkę i mopy oraz setki innych, niezbędnych do życia rzeczy i otworzyć nowy dom w Zochcinie, zwany  pałacem. Nikt z nas jeszcze rok temu nie marzył,  że w naszej republice biedaków stanie wielki murowany dom z łazienkami jak z Mariotta, meblami  nie z najniższej półki lub uzbieranymi z darów i jadalnią, w której wreszcie wszyscy mogą usiąść razem, a nie na zmiany lub trzymając talerz na kolanach.

No i wreszcie w niedzielę była imprezka, której dobry przebieg uratowała grupa wolontariuszy z Warszawy. Spadli dość nagle w liczbie 11 sztuk. Młodzi owi wyglądali na posiadających tęgie głowy, ale ręce lewe dwie. Nic bardziej mylnego! Najpierw, dla rozgrzewki nagorzycka kuchnia wysprzątana tak doskonale, że nawet ja, pedant paskudny, zdębiałam, a potem – w Zochcinie- trawa wystrzyżona na wojskowo, kaplica nie myta tak od dnia otwarcia i generalnie uratowali nasz wizerunek przed licznymi gośćmi przybyłymi na przecięcie wstęgi. Bo obywatele republiki to obecnie ludzie starsi i schorowani, a jak kto jeszcze człapie, to roboty ma dość. Nasi dwaj księża: Sławek i Antoni mszę św. odprawili w intencji sponsorów i wykonawców, bo jak wiadomo żeby coś zbudować trzeba mieć za co i kim, więc wdzięczność „sie należy” i Panu Bogu też, że spotkaliśmy tych dobrych ludzi na swojej drodze.

Renia została w Warszawie, bo akurat w ten weekend do domu dla chorych zapowiedziała się inna grupa wolontariuszy, tym razem z korporacji. Przyjechały panie na obcasach, z dziećmi, sznur niezłych samochodów, Renia w pierwszej chwili-załamka, że laleczki i tylko kłopot będzie, a pożytku żadnego. Załamka trwała krótko, a reniowa szczęka opadała z upływem czasu coraz bardziej. Pokoje wymalowane, posprzątane, uśmiechnięci wszyscy, szpilki i dzieci w całości. Nasi chorzy takiego powera nabrali, że następnego dnia kilku jeszcze chodzących i mających ręce zażądało farby i pomalowali jeszcze jeden pokój.

I jak tu nie chwalić dzisiejszej młodzieży!!!!

A że ostatnio po głowie chodzi mi, nie, nie……tylko myśl- o wdzięczności, a właściwie jej deficycie/także z mojej strony/, to pisząc te słowa z wdzięcznością myślę o każdym, kto przez 28 lat przyłożył rękę do budowania przestrzeni dla ludzi bezdomnych, dla których w świecie miejsca brak. I niech wśród wyliczanek nie zabraknie tych, którzy robiąc nam w poprzek lub krytykując uczą nas cierpliwości, przebaczania i zaczynania od nowa. To też cenny dar.

Zupy z miast licznych, rozpętane przez Błażeja i Piotrka wpadają do babci Gosi przygrzać nóżki. Oni także są wspaniali i im się chce. Dotykając cierpienia wszelakiego zaczynają widzieć świat inaczej, w tym  bezsens niektórych struktur i systemów, które dzielnie jako społeczeństwo tworzymy, utrudniając słabszym powrót do godnego życia. Jest nadzieja, że się nie zniechęcą i pociągną cerowanie świata. Aż do końca świata.

A dzisiaj jest św.Franciszka, patrona domu w Nagorzycach. Sierściuchy z tej okazji dostały mięsko, a my zjedliśmy ciacho. Nawet myszom pozwalam szaleć i nie zakładam w pokoju pułapki. Spokojnie, mamy takie, które łapią żywe myszki, potem  myszki wynosi się na dwór i często, zanim Tomek- główny myszołap, zdąży wrócić do domu, myszka już wpada z powrotem do ciepłego korytarza prawie skacząc po głowie śpiącego Garfielda. Kocur myszami gardzi i traktuje jak powietrze.

Nad-obowiązkowo

Być wdzięcznym oznacza rozpoznanie miłości Boga we wszystkim, co nam dał – a on przecież dał nam wszystko. Thomas Merton

Jezu, Ty nam przypominasz, że Duch tchnie, kędy chce.
Jest obecny w sercach i gestach
tych wszystkich, którzy walczą z nędzą,
złem na naszej ziemi,
niesprawiedliwością, która niesie śmierć.
Jakie by nie były ich przekonania i religia
wzbudzają życie tam, gdzie zasiano śmierć.
Są z nami.
Ty widzisz także, Jezu, twojego Ducha w działaniu
we wszystkich tych ludziach o jasnym sercu,
spojrzeniu współczującym,
wyciągniętych rękach.
Oni budują Królestwo
i rozciągają Zbawienie na cały Wszechświat.
Realizują pragnienie Mojżesza:
uczynić z całego Ludu Bożego lud proroków.
Oni są z nami./s.Marthe Lamothe-Kanada/

 

6 Responses to wdzięczność

  • Ja też bywam tu często, choć na ogół milcząco. Rozpowszechniam Dzieło Siostry wśród ludzi, którzy jeszcze nie wiedzą o istnieniu wspólnoty i roli jaką Siostra w niej odgrywa. Dzisiaj reaguję podobnie jak komentatorki i mimo żem chłop, to łzy wzruszenia kapią mi na klawiaturę.
    Gratulacje, dla całego łańcucha ludzi dobrej woli.
    Gratulacje dla Siostry, która nawet w zlej woli urzędników widzi dobro wzmacniające postawy ludzi zwyczajnie dobrych. Szczęść Boże

  • Zdjęcia robią wrażenie. Boże, błogosław im ….

  • Widze , ze mimo usilnych prob ze strony Tomka majacych na celu zniechecenie wolontariuszy do Wspolnoty ( w pakiecie trzy zawaly , jedna nerwica ,wypadek samochodowy – reszte przemilczmy 🙂 ludzie ciagna do was jak do pszczoly do miodu:).Przyjezdaja , mecza sie fizycznie i wyjezdzaja usmiechnieci , zadowoleni i naladowani dobra energia.Niektorzy ( masochisci???) prosza o dokladke.:)
    No Tomek.. Co to za paradoks?
    Mowi sie ze ” bilans musi wyjsc na zero” ( cytuje za mistrzem Janem Kaczmarkiem ) ale cos mi sie wydaje ze wasz jest , w rozrachunku szczesc i nieszczesc ,bardzo pozytywny!

    Siostro piekne zdjecia , piekny dom i piekne plany dla Jankowic.Ciesze sie z wami i niech Pan Bog blogoslawi inwestorom.
    Na koniec o wdziecznosci. czasami nie latwo ja wyrazic .Ludzie boja sie rozplywac w nieudolnych podziekowaniach , uwazaja ze wypadaja przy tym glupio , nie umieja rowniez przjmowac wyrazow wdziecznosci. Zazwyczaj obie strony sa zazenowane. Troche w tym winy polskiego klimatu – nie jestesmy narodem ekspresywnym i zywiolowym:) Cwiczmy sie w okazywaniu tej pieknej cechy.
    Co niniejszym czynie wyrazajac wdziecznosc Siostrze za ten blog , przy ktorym i ja wirtualnie ogrzewam nozki ,a zupelnie realnie dusze i serce:)
    Jestem wdziecznosc za wasza prace, za wasza obecnosc , za wasze zaangazowanie .
    Jestem wdzieczna za okazana pomoc i goscinnosc .
    No moze starczy bo robi sie za slodko 🙂 Reszta prywatnie.:)
    Bardzo cieplo pozdrawiam
    Malgosi

  • Pałac cudny! uryczałam się ze wzruszenia…,że tylu dobrych ludzi jest wokół i ze się im chce. Siostro Kochana, dziękuję,że jesteś, że potrafisz ludzi tak poprowadzić ,że się im chce pomagać i dawać.
    uśmiech Siostry bezcenny.
    Niech się Wam dobrze mieszka :).

  • Nie mogę wyjść z podziwu! 🙂 Szacunek dla tych wszystkich współpracowników i wolontariuszy! Swoją postawą nawet chorych poderwą z łóżka 🙂

Dodaj komentarz