zapraszam na nasze strony

Wspólnota Chleb Życia

Żyjemy z ludźmi ubogimi wokół Chrystusa w Eucharystii,starając się pomóc im wyjść na prostą.
Prowadzimy domy dla ludzi bezdomnych, fundusz stypendialny, przedszkole, świetlicę dla młodzieży na wsi.

przejdź

Skarby Prababuni

Prowadzimy przetwórnię i szwalnię dając pracę bezrobotnym kobietom na wsi w Świętokrzyskim. Pyszne, tradycyjne przetwory i oryginalna bielizna.


przejdź

Katolelementarz

W co wierzą katolicy, jak się modlą, rozważania, filmy, audio.






przejdź

Intencje modlitwy

Tutaj można wpisać prośby o modlitwę. Dwa razy w tygodniu odprawiana jest w tych intencjach msza  św.




przejdź

nowy numer telefonu do schroniska dla chorych Betlejem w Warszawie, Gniewkowska 50
+48 502 024 754

ofiarność i symbole w pralce

W sobotę robota była duża. Nadchodzą już meble do nowego domu w Zochcinie. Pani Teresa przyjechała z daleka, bo ofiarodawca jest daleko, żeby osobiście w jego imieniu posegregować pakunki. Nie daj Boże, żebyśmy pomylili paczki. Pani Teresa nie daruje. Ma być pięknie. Każdy pokój ma inny zestaw, wszystko prosto z fabryki. Tomek z Wową latali kilka godzin z góry na dół i przenosili wg grafiku. Wszystko w najlepszym gatunku. Szczypiemy się, gdzie my żyjemy, my wieczni żebracy, którzy kleciliśmy przez lata domy z tego, co było pod ręką. Mam tylko nadzieję, że mieszkańcy docenią ten dar i wysiłek dobrych ludzi. Ofiarność bliźnich zobowiązuje.

Bawimy kolejną edycję gości. Tym razem mamę z dwójką wspaniałych chłopaków. Jako, że Nagorzyce mają ograniczoną pojemność we wchłonięciu autystyków, a chłopaki takie właśnie są /i co z tego?/, Artur został zwolniony z pilnowania Gosi/czyli mnie/, Aloszy i Felka/swoich psów/ i wywieziony „na Szańską”. Dom na Łopuszańskiej to jego ukochane miejsce. Trzej zatem panowie-Artur, Miki i Jasiek poszli w miasto i przednio się bawili. Na razie nie zapukała do mnie Policja, więc raczej byli grzeczni, albo im się udało. Natomiast Rafał i Wojtek korzystają ze sławnego Nagorzyce -Spa: basenik w Zochcinie, boiska, wycieczka do Bałtowa. Tomek w oczekiwaniu na syna, który za nic nie chce opuścić matczynego brzucha- robi za kierowcę i basenowego. Po raz kolejny nie mam wyrzutów sumienia z powodu basenu- radość ci wielka dla wielu.

Po wielu nieudanych próbach mamy też od dziś wieczór nową Panią Kucharkę. W mieszkańców wstąpiła nadzieja. Choć dzisiejsza pomidorowa w moim wykonaniu zyskała uznanie, jakoś w innych pracach nie mam zastępcy, więc nie mogę oddać się całkowicie sztuce kulinarnej.

Inżynier jedzie do Krakowa z nadzieją, że tym razem spotkanie z firmą budowlaną przyniesie wymierny efekt w postaci wylania sławnego już stropu, który jest kluczem do dalszego remontu. Jak naszego Inżyniera w końcu kanonizują, to za symbole będzie miał wnioski na różne budowlane pozwolenia i kielnię. Puszczając wodze wyobraźni, Tamarze dałabym za symbol worek z używanymi ciuchami /nieustannie przebiera/, Reni- tacę z pigułami i pampersy, które trzeba zmieniać mieszkańcom/cicho! nie wolno być u nas chorym, Władza zabrania!/ i …..kiedyś, jak złamię nogę i będę miała czas, to zrobię taki poczet naszych ludzi z odpowiednimi rysunkami.

Dziś jezuickie święto- św.Ignacego Loyoli. Mamy jednego jezuitę, więc malutka imprezka-lody i cola- się należała. I tak ten wielki święty stał się pretekstem do biesiady. No, modlitwa też była, nie ma się czego czepić!

Nad-obowiązkowo

Przez lata całe, dopóki mieszkałam w Warszawie, najpierw z rodzicami, potem już, niestety bez nich, chodziłam 1 -go sierpnia na Cmentarz Wojskowy. Pamiętam próby osłabienia wagi tego dnia ze strony komuny. Pamiętam Powstańców gromadzących się przy kwaterach swoich oddziałów, atmosferę szacunku i zadumy. Czy to zwykła kolej rzeczy, że sprawy wielkie zamieniają się w propagandowe gadżety? Symbole zmieniają sens? Bohaterowie traktowani są jak ludzie mali, a ludzie mali jak bohaterowie? Nie, dla mnie zawsze  pozostanie zawsze nie-zwykła. Symbole powstańcze wygrawerowane na kubku, na koszulkach czy torebkach lub spodniach, podobnie jak Krzyż nadużywany w wieloraki sposób.

Pozostaje mieć nadzieję, że ktoś, kiedyś, przypadkiem ……odważy się na głębszą refleksję na widok Polski Walczącej, nie mówiąc już o Krzyżu, na kubku lub murze. Że sięgnie do dna ich znaczenia: rozszyfruje do czego prowadzi szaleństwo ludzkiej nienawiści i pogardy dla innego, ujrzy cierpienie i odwagę poświęcenia życia dla innych. I wyciągnie wnioski. Wojna i Powstanie z relacji moich rodziców to nie był film i gra komputerowa. Oni ginęli, bali się, cierpieli i….zabijali wrogów naprawdę. I to zabijanie nie sprawiało im przyjemności. To zostało w nich do końca życia. Do nich strzelano, na nich zrzucano bomby, ich palono naprawdę. Nie wolno nam Nimi manipulować. W większości nie żyją i są bezbronni. Nie wolno także na ich martwych plecach zbijać jakiegokolwiek kapitału. Dlatego nie żałuję, że nie będę 1 sierpnia na warszawskim cmentarzu, pomna na to, co wydarzało się ostatnimi laty na Powązkach. Pomodlę się Nagorzycach, z moimi mieszkańcami. O pokój między nami. O pokój w Syrii i na Ukrainie i w  Afryce, wszędzie tam, gdzie jest wojna, pogarda, nienawiść.

Kiedy już spotkamy się z nimi po tamtej stronie, może zadadzą nam pytanie: co zrobiłaś, zrobiłeś z moją ofiarą? Czy wyprałeś w pralce na koszulce lub wymyłeś w zmywarce i po krzyku? Takie samo pytanie zada na pewno Ktoś Inny.

nad-obowiązkowo 2

Lakoniczny życiorys Powstańca pisany w czasach komunizmu, więc wiele spraw musiał przemilczeć. Siłą wcielony do stalinowskiego wojska/ w początku lat 50-tych brano większość absolwentów medycyny bezterminowo/, zwolniony na własną prośbę, kiedy tylko było to możliwe, bo nastąpił moment odwilży po 1956 roku, świadomie nie zrobił kariery naukowej czy zawodowej, nie wstąpił do partii, co było najczęściej warunkiem tej kariery, pozostając na wewnętrznej emigracji jako lekarz w małej miejscowości. Nigdy nie spóźnił się do pracy, choć dojeżdżał pociągiem 40 km,  nigdy nie brał łapówek, nigdy nie miał 2 posad w tym samym czasie. Traktował biedaków tak samo jak bogatych. Zwykły, przyzwoity  człowiek. Przyzwoitość kosztuje. Aha, w czasie okupacji ukrywał żydowską kobietę.

Życiorys jednego z Powstańców cz.1

Życiorys  jednego z Powstańców cz.2

 

 

 

7 Responses to ofiarność i symbole w pralce

  • A ja dziś spotkałam dziś Brata..miał ciężkie trzewiki i polar mimo upału, sprawdzał kosz na przystanku. z trudem pchał swój wózek. Podałam mu śliwkę. Powiedziałam dzień dobry. Rozpromienił się szczęściem.Wygrzebałam pieniążka z portfela, podałam , nie chciał.Poprosiłam żeby kupił sobie jeść.Zapytał jak może się odwdzięczyć.Poprosiłam o modlitwę. Zapytał czy to coś pomoże, powiedziałam,że mnie pomoże.Zapytał czy może być Ojcze Nasz…Jak odchodził powiedział ,że trzeba myśleć pozytywnie.I tak się rozstaliśmy w dobrych słowach i uśmiechu. Dziękuję Siostro Małgorzato,Ty mnie tego nauczyłaś.. nie odwracać się od Brata.

    • Tez mnie Siostra nauczyla szacunku do najuboższych.co do ojca Siostry to na pewno był szlachetnym człowiekiem.i czuć tęsknotę Siostry za tatą.takie nasze ludzkie uczucia.pozostaje nadzieja ze wszyscy spotkamy się w Niebie

    • Pozdrawiam z uśmiechem.Trzeba myśleć pozytywnie.

  • Fajne zdjęcia, już mam uśmiech na twarzy 🙂
    Cieszę się, że po raz kolejny w myśl: ,,Alleluja i do przodu” 😉 toczą się Wasze ,,domowe” sprawy 🙂 Trzymam kciuki za sukces w sprawie wylania ,,sławnego już stropu” !
    Życiorys Powstańca, ojca Siostry – poruszający. W tym miejscu trudno mi dobrać słowa, wręcz wydają się zbędne.

  • Cóż tu dodać… CISZA jest najbardziej odpowiednia aby uczcić pamięć powstańców.Przyłączam się do modlitw o pokój. Odnośnie pozwolenia na budowę – starałam się ( 2 lata ) i wiem co to znaczy, a chodziło tylko o instalacje CO .Patron jest niezbędny, w chwilach załamania , da nadzieję 🙂 Serdecznie pozdrawiam

  • Doczytalam nazwisko : Chmielewski. Czy Siostra pisze o wlasnym Ojcu?
    Trzeba sie naprawde wczytac w ten tekst i wyobrazic sobie ogrom cierpien i traumy kryjacy sie za kazdym zdaniem.
    „w prawdzie nas nie bito ale codziennie rozstrzeliwano napodworzu po kilka osob z celi” itd…
    Coz tu mozna dodac czytajac te dwie kartki maszynopisu? -szacunek .Wieli szacunek.

    ps zdjecie chlopcow przy zachodzie slonca jest przepiekne.Niech wypoczywaja , niech sie wycisza , niech ich mama tez znajdzie oddech.Bo gdzie jesli nie w Nagorzycach?:)
    pozdrawiam cieplo
    malgosia

Dodaj komentarz