zapraszam na nasze strony

Wspólnota Chleb Życia

Żyjemy z ludźmi ubogimi wokół Chrystusa w Eucharystii,starając się pomóc im wyjść na prostą.
Prowadzimy domy dla ludzi bezdomnych, fundusz stypendialny, przedszkole, świetlicę dla młodzieży na wsi.

przejdź

Skarby Prababuni

Prowadzimy przetwórnię i szwalnię dając pracę bezrobotnym kobietom na wsi w Świętokrzyskim. Pyszne, tradycyjne przetwory i oryginalna bielizna.


przejdź

Katolelementarz

W co wierzą katolicy, jak się modlą, rozważania, filmy, audio.






przejdź

Intencje modlitwy

Tutaj można wpisać prośby o modlitwę. Dwa razy w tygodniu odprawiana jest w tych intencjach msza  św.




przejdź

Wyłazić z siebie

Wyłazić z siebie

Powodzenia!!!!!

Ekipie Orkiestry, Wolontariuszom i Ofiarodawcom!

Życzymy ciepła ludzkich serc, radosnej zabawy i obfitych łowów.

Obliczyliśmy, że w ub. roku z gościnności w naszych domach skorzystało 981 osób bezdomnych, w tym 39 dzieci. Jedni byli krótko, inni są do dzisiaj, lub nawet od lat poprzednich. Dorośli kochają liczby, jak mawiał Mały Książę. Wielu z tych ludzi stanęło na nogi, kilkunastu niestety już nigdy nie stanie.


Rok był także czasem walki. Republika biedaków czyli przestrzeń dla najsłabszych nie ma wojska do obrony granic ani swoich obywateli. Może się tylko odwoływać do sumień, rozumu i solidarności tych, którzy chcą nią zawładnąć i urządzać według swoich zasad i praw. Tych samych, które spowodowały często konieczność schronienia się w jej granicach. Na zawsze lub na jakiś czas.


Nie znaczy to, że wszyscy nasi “obywatele” to anioły. Znaczy, że okazując solidarność i miłość dajemy szansę na to, żebyśmy wszyscy razem się takimi stali. Wprowadzając zatem prawo solidarności i szacunku, pomocy słabszym sami musimy się do niego dostosować. Stąd tak na prawdę życie z ludźmi “ubogimi” pokazuje nasze ubóstwo i ucząc pokory pozwala stanąć w prawdzie.


Tego lata miałam rozmowę z kilkoma młodymi ludźmi. Staliśmy na ulicy. Byli przekonani, że ludzie bezdomni są sami sobie winni, to pijacy i złodzieje. Wysłuchali mnie i widać było, że zaczęli się zastanawiać. Na koniec powiedziałam: “Popatrzcie na te bloki. Czy jesteście pewni, że nie mieszka w nich żaden pijak ani złodziej? Czy wszyscy są nieskazitelni, uczciwi i grzeczni? Popatrzcie na swoje rodziny, bliższe i dalsze. Czy nie ma tam niezbyt dobrych wujków, ciotek czy ojców? Popatrzcie na polityków, ludzi królujących w mediach. Każdy coś w sobie niesie. Czasem los bywa okrutny, człowiek zbyt słaby i pogubiony i szybko ląduje na ulicy. Pogubiony także w swoich wyborach. Ale nikt nie jest stracony i każdy zasługuje na szansę na życie.” “Bo kto stoi, niech baczy, żeby nie upadł.”/św.Paweł /

Myślałam, że uciekną przed końcem mojego kazania, jako, że zdążyliśmy już dopalić papierosy. A oni jeszcze zostali i dalej rozmawialiśmy. To byli zwykli młodzi.
W zalewie medialnej agresji i głupoty tylko spotkanie i rozmowa może nas nauczyć o sobie wzajemnie. Przełamać bariery wieku, pochodzenia, koloru skóry. To mozolne, idzie dużo wolniej niż szybki wpisik na fejsie i kosztuje wysiłek wyjścia z siebie.
To “wyjście z siebie” zresztą może być całkiem dosłowne. Kiedy na przykład trzeba ryknąć i walnąć prawdę.


Renia “wyszła” niedawno dosyć mocno, kiedy w domu dla chorych jedna z mieszkanek, Afrykanka, pchnęła jednego z panów. Tylko w trakcie owego “wychodzenia z siebie” okazało się, że pani od miesięcy jest poniżana ze względu na kolor skóry. Ponieważ jest fizycznie sprawna, pomaga, zresztą chętnie, przy sprzątaniu wokół niesprawnych. A niektórzy z nich specjalnie rzucali śmieci czy pety /w palarni, nie w pokojach, spokojnie!/ na podłogę z tekstem: “murzynka- posprzątaj”. No i kobieta nie wytrzymała. Jest od 20 lat w Polsce, przeszła w życiu piekło. Oczywiście mówi świetnie po polsku.


Czyli w naszych domach mamy dokładnie wszystko, co w społeczeństwie. Jednak tworząc przestrzeń solidarnej republiki biedaków wprowadzamy inne prawa. Ze względu na Ewangelię żyjemy razem i ze względu na nią chcemy braterstwa. Nie instytucji charytatywnej czy getta dla bezdomnych.


Oczywiście życie to nie bajka i wraz z szybką ewolucją biurokracji światowej i rodzimej, niemałą część czasu, papieru i pieniędzy musimy na nią poświęcić według praw spoza naszych granic.
Szaleństwo to spowodowało konieczność zatrudnienia kolejnej osoby. Do biura. Nasza Marzena z biura Wspólnoty jest już u kresu sił, a i biuro Fundacji przyjeżdża do mnie co chwila po setki podpisów na dokumentach. I z roku na rok coraz więcej.


Ostatni kwiatek: zgodę na to, żebyśmy dostawali żywność z projektu unijnego z Banku Żywności dla 12 mieszkańców bez dochodów musi dać……marszałek województwa. Czy On na prawdę nie ma co robić? Oczywiście to nie wina marszałka, tylko idiotycznych przepisów, których lat temu kilka nie udało się przewalczyć.
Stąd republika biedaków może liczyć głównie na sojuszników nie-systemowych, zwykłych porządnych ludzi, którym niewygodnie jest zasypiać ze świadomością, że mają coś, czym mogliby się podzielić. 
Dzięki nim żyjemy i wspieramy się wzajemnie.

 

dzisiaj bal w przedszkolu

Nad-obowiązkowo
Odłóżmy groźby, rozkujmy więzy, bo kto ich nie rozwiąże, sam siebie bardziej nimi skrępuje. Jak bowiem kto z drugim postąpi, takie prawo względem siebie samego ustanowi.

św.Leon Wielki

Stwierdziliśmy, że w społeczeństwie i w świecie, w którym żyjemy egoizm wzrósł ponad miłość bliźniego i że ludzie dobrej woli powinni podjąć działania, każdy na miarę własnych sił i możliwości, by wzrosła miłość bliźniego-aż do punktu, w którym zrówna się, a jeżeli to możliwe-przekroczy-miłość własną.

Papież Franciszek “Rozmowy z niewierzącym” wyd.WAM

2 Responses to Wyłazić z siebie

  • Cześć Prezydentowi Pawłowi Adamowiczowi.

    Ludzie, co się dzieje w naszym kraju ? Dawniej taki psychol nie odważyłby się zaatakować Prezydenta.

  • Miłuj bliźniego swego jak siebie samego. Tylko tyle wystarczy. Nic więcej i nic mniej. Bo jeśli z tej perspektywy spojrzysz na każdego bliźniego i postawisz się w jego położenie, czy chciałbyś być mijany z obojętnością? Inna kwestia, że z bezdomnymi czasami bywa różnie. W czasach, gdy jeszcze nie bałem się zaoferować bezdomnemu taką dorywczą pracę, to oczekiwania co do zarobku, przechodziły moje najśmielsze wyobrażenia. Bywało, że bezdomni chcieli stawki wyższej od tego, co ja zarabiałem, nawet dziesięciokrotnie. Ale, nie wszyscy. Stąd, nigdy nie wrzucam ludzi do jednego worka i w przypadku bezdomnych również nie chcę. Trzeba sobie uczciwie powiedzieć. Większość nie zasłużyła na swój los, ale bywają wyjątki, są również tacy, którzy na ten los zapracowali. Inna kwestia, że nie nam osądzać, a już na pewno nie nam z góry ferować wyroki.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.