zapraszam na nasze strony

Wspólnota Chleb Życia

Żyjemy z ludźmi ubogimi wokół Chrystusa w Eucharystii,starając się pomóc im wyjść na prostą.
Prowadzimy domy dla ludzi bezdomnych, fundusz stypendialny, przedszkole, świetlicę dla młodzieży na wsi.

przejdź

Skarby Prababuni

Prowadzimy przetwórnię i szwalnię dając pracę bezrobotnym kobietom na wsi w Świętokrzyskim. Pyszne, tradycyjne przetwory i oryginalna bielizna.


przejdź

Katolelementarz

W co wierzą katolicy, jak się modlą, rozważania, filmy, audio.






przejdź

Intencje modlitwy

Tutaj można wpisać prośby o modlitwę. Dwa razy w tygodniu odprawiana jest w tych intencjach msza  św.




przejdź

Pochył z troską nad chorym. Systemem.

Pochył z troską nad chorym. Systemem.

W niedzielę ks.Jacek był w jednej z krakowskich parafii. Pod drzwiami kościoła 2 bezdomne kobiety, zmarznięte na kość.  Prosiły o pomoc. Dostały pieniądze na jedzenie i w poniedziałek ksiądz przywiózł je do Jankowic. Spóźnił się na umówione z nimi spotkanie 5 minut i panie już miały łzy w oczach, że zostaną na mrozie. Mieszkały w noclegowni, bo nie miały prawa do schroniska, jako, że ostatni meldunek spoza Krakowa. Noc na łóżku, w dzień-won, na dwór. Bez wsparcia, jedzenia, na mrozie. 

Ledwo żywy człowiek, z odmrożeniami i ranami uratowany również przez ks.Jacka. Początkowo mieliśmy go przyjąć do siebie, choć dom mały i już nawet w gabinecie lekarskim nie ma miejsca, a korytarze zbyt wąskie. Znalazł się jednak absolutnie miłosierny Samarytanin. Pewien prawnik -sic!- zabrał go domu, co prawda nie na ośle, lecz samochodem, wykąpał, nakarmił, przenocował, a następnie sobie tylko znanymi drogami umieścił w szpitalu. Święty Prawniku, chylę czoła. 

Pan, który spędzał dzień w galerii handlowej w Ostrowcu też już jest  u nas. W noclegowni lokalnej miejsc nie ma, spał w pustostanach. Schorowany. Pomagali mu pracownicy jednego ze sklepów. Chwała im za to.

W naszym krakowskim domu mieszka obecnie niewidomy schorowany pan Jan. Wyciągnięty przez dobrych ludzi z noclegowni, gdzie miał czekać na DPS. Nadal czeka, ale pod naszą opieką. Pampersowany, bez głowy, nie wie co się z nim dzieje. 

Takich przykładów my i inne organizacje mamy mnóstwo. Od dawna alarmujemy, że nieludzkie przepisy zabraniające przyjmowania do schronisk ludzi bez decyzji administracyjnych powinny być zmienione.  My jesteśmy na froncie, a tu obowiązuje zasada szybkiej i skutecznej solidarności. Człowiek żyje, cierpi i umiera nie tylko nocą. I nie tylko w zimie, choć w zimie częściej. 

Rozumiem i pochylam się z troską nad budżetami samorządów, szczególnie tych w  wielkich miastach, gdzie gromadzą się siłą rzeczy ludzie bezdomni. Wykazuję głębokie zrozumienie, że noclegownia czy ogrzewalnia pozwala tanim kosztem oczyścić sumienie. Że ważniejsze są ścieżki rowerowe i inne  bajery, że przecież oprócz ludzi bezdomnych mamy także bezdomne zwierzęta /nawiasem- to zróbcie noclegownie dla bezdomnych zwierząt lub ogrzewalnie-rano na mróz, przyjmowanie tylko na noc. Już widzę, jak “Animalsi” was zjedzą i słusznie/. Że przecież nie za swojego płacić nie chcemy, czyli pomagamy tylko tym, co mieli szczęście mieć u nas kiedyś meldunek. 

Z troską pochylam się również nad totalnym brakiem zrozumienia problemu ludzi bezdomnych przez Ministerstwo. Kiedy po objęciu urzędu przez obecną Panią Minister napisałam, /oj bezczelna byłam, władzę zechciało mi się pouczać/ list do Pani, przewidując to, co się obecnie dzieje, otrzymałam odpowiedź, którą można by streścić krótko, choć niezbyt ładnie co ja mogę władzy zrobić, a właściwie gdzie ją czule potraktować.  I informację, że prywatnie, to ja mogę sobie robić, co zechcę, ale jeśli mam przyjmować ludzi bezdomnych to muszę się dostosować do wyobrażeń o tejże pomocy i jej formach Wysokich Urzędników, boć chyba rozumiem, że władza wie lepiej. 

Efekt jest taki, że wiele organizacji ogranicza miejsca, których i tak jest zbyt mało, aby sprostać standardom, mnóstwo ludzi pozostaje poza wszelką pomocą, tysiące pracowników pomocy społecznej tworzy tony papierów, co oczywiście kosztuje czas i pieniądze, a ludzie oczekują na owe decyzje na ulicy lub w zatłoczonych noclegowniach, często schorowani i zagubieni. Jeszcze inni nie są w stanie przejść przesłuchań i wywiadów i wolą pozostawać poza systemem. Albo też, mieszkając od wielu lat w Warszawie czy Krakowie, dostają propozycję noclegowni czy schroniska na drugim końcu Polski, gdzie wrócić albo nie mogą albo nie potrafią. 

Na razie wozimy do naszych domów na wsi tych, którzy w systemie z takim wysiłkiem i za wielkie pieniądze budowanym się nie mieszczą /oficjalnie 19 mln. zł kosztowało przygotowanie tego gniota-ustawy, za jeszcze poprzedniej ekipy rządzącej, a ta się tego trzyma/, ale i one nie są z gumy. A w Warszawie przyjmujemy każdego, bez decyzji. Bujajcie się kochani urzędnicy i potem piszta co chceta na swoich decyzjach. Aż papieru zabraknie.  

Nie czekajmy na cud przemiany myślenia rządzących. Włóżmy zielone kamizelki i nie bądźmy obojętni. Uzdrowienie musi przyjść od nas. 

Widzimy to samo, ale czujemy zupełnie różne rzeczy.

Dla większości ludzi park zimą to plac zabaw dla dzieci, dla osób bezdomnych to miejsce gdzie jest ławka i można usiąść i odpocząć./A.Porowska/

Adrianna Porowska- Kamiliańska Misja Pomocy, Warszawa :

Widzimy to samo, ale czujemy zupełnie różne rzeczy.

Dla większości ludzi park zimą to plac zabaw dla dzieci, dla osób bezdomnych to miejsce gdzie jest ławka i można usiąść i odpocząć. Miejsc w schroniskach brak. Pamiętacie posta o p. Tadeuszu którego przywiozła do nas policja? Dzięki naszemu uporowi trafił do szpitala, nie wiem jednak co z nim dalej bo wypisano go do noclegowni. Człowiek z którym był utrudniony kontakt, pampersowany u nas, mający problem z poruszaniem, krzyczący w niebogłosy,  nagle ozdrowiał. Okazało się że widząc to samo z lekarzami i pracownikami OPS widzimy różne rzeczy. My chorego człowieka który wymaga opieki całodobowej osób trzecich, oni osobę która sama poradzi sobie w noclegowni. Podobno Pan sam zrezygnował z możliwości spania w noclegowni.

To akurat pokazuje czym dla wielu ludzi jest wskazywanie im tego miejsca, skoro wolą klatkę schodową czy śmietnik. Podobno jest już zmiana ku lepszemu w noclegowni,  ale podobno nawet wstanie o 5 rano nie gwarantuje tam dostępu do ciepłej wody bo jest bojler.

No więc zupełnie obcy sobie ludzie śpią stłoczeni w wieloosobowych salach, nie mogąc wieczorem wykąpać się i zrzucić z siebie brudnych ubrań. Pomoc nisko progowa w postaci jadłodajni, noclegowni czy łaźni powinna być kierowana do ludzi którzy nie są w stanie skorzystać z innej pomocy. U nas noclegownia jest miejscem do którego wpycha się ludzi którzy nie dostali miejsca w schronisku czy w schronisku dla chorych.

W placówkach dla chorych zatrudnieni są pracownicy którzy czytają epikryzy ze szpitali czy też rozmawiają z ludźmi którzy przyszli i podejmują decyzję czy są w stanie udzielić im odpowiedniej pomocy. W noclegowni przyjmowany jest każdy kto przyjdzie. Takim sposobem spychana jest odpowiedzialność na pracowników noclegowni za tych wszystkich ludzi, którzy nie uzyskają nigdzie indziej pomocy ze względu też zły stan zdrowia. Moim zdaniem to “chory” system.

15 Responses to Pochył z troską nad chorym. Systemem.

  • 19 mln za ustawę… A ogrzewalnie przepełnione, a żeby się umyć, w moim mieście bezdomny potrzebuje skierowania z opsu. Tak, skierowania, żeby wziąć prysznic. Przecież to urąga każdemu milimetrowi godności człowieka. I są mrozy, i nadal śpią po garażach i ogródkach działkowych.
    Tydzień temu rozmawialam na dworcu z bezdomnym, pytałam gdzie śpi – wbija się na klatki schodowe żeby nie zamarznac, bo ogrzewalnia jest pełna jak puszka sardynek i wszystkie choroby przełażą w takim scisku jak dzikie. Godzinę po tej rozmowie dostałam smsa od sąsiadki, prosiła o czujność bo jakiś bezdomny próbował się wbić na naszą klatkę schodową, obroniła.
    Co za szalony świat.

  • Zamknięte kościoły…i tu ,że pod drzwiami…dlaczego nie mogły być w środku…zapytałam księdza który chodził po kolędzie-odpowiedział pytaniem, a czy pani zamyka swój dom…zamykam ale mam klucz -kościół to mój dom a klucza mi nie dadzą…Moja mam Dawno temu spóźniła nocą na pociąg. Poszła do kościoła. Posiedziała, poczekała, pobyła. Tego roku ja chciałam pójść-zamknięte….jeszcze jakiś czas temu w przedsionku można było a teraz nawet tego. Pewnie to moja wina ,że tak jest bo czyja niby ale szkoda. Kilku ludzi może by nie zamarzło . Ja bym odwiedziła żłóbek….nie odwiedziłam….kolędy śpiewam z moimi myszami a może nawet szczur gdzieś z rogu patrzy.

    • Kiedyś Kościół był Kościołem, skromny ołtarz, drewniane ławki, zwykłe obrazy… Dzisiaj to pałac urządzony z przepychem, ociekający bogactwem, strach zostawić otwarty, wierni okradną, nawet Bóg zerkający z pięknego obrazu ich od tego nie odwiedzie….

      • Dziś …dziś poza nami nic się nie zmieniło. Gdybyśmy stały w drzwiach, nikt by drzwi nie zamknął a nas nie ma…gadamy tylko…gadamy…daleko będąc, przynajmniej ja o sobie mogę tak powiedzieć…

        • Bo to jest tak, ze bezdomni czesto piją, czasem kradną, księża sie boją, że będzie zarzygana podłoga, że wyniosą co się da, i tak dalej. I pewnie słusznie się boją, tylko myślę, że to jest kompletnie sprzeczne z samym nauczaniem Kościoła o bona superflua, dobrach które ktoś ma ponad miarę.

    • Coś w tym na rzeczy jest. Nasz proboszcz zostawiał otwarte drzwi, do czasu, aż mu tam czegoś nie wynieśli. Od tamtego czasu drzwi są zamykane, ale rozumiem, kościół zabytkowy. Też mi brakuje takiego kościółka Franciszka, do którego, i krowa, i owca, i taki zwykły grzesznik jak ja, mógł wejść, pomodlić się, czasami schronić się przed ukropem i pomedytować, a czasami na moment przed chłodem, zwłaszcza w podróży. Bo można, owszem na dworcu w poczekalni, ale w kościele, to mimo wszystko inaczej. Takie wznioślejsze i lepszy myśli do głowy przychodzą.

  • Spoko Fizyku, bardzo ostatnio zrobiłeś się elokwentny. Skąd ta zmiana ?

    • Beniu. Układam Puzzle. Jak już wielokrotnie pisałem i z Tobą dyskutowałem, nie interesują mnie odpowiedzi. Zawsze interesują mnie przemilczenia. Skoro migracje są generalnie złem (rozbicie rodzin, utrata korzeni, straty ekonomiczne społeczeństw, które osoby migrujące kształciły) więc intryguje mnie, dlaczego owe migracje znajdują obrońców? Owszem, bywają sytuacje, gdy ucieka się od potwornego zła, od wojny i wówczas takie migracje są mniejszym złem. Za każdą taką migracją jednak kryje się jakieś zło. Z każdej takiej migracji bogate państwa czerpią zyski, chociażby przyjmując najlepiej wykształcone osoby i doprowadzając do zwiększania ubóstwa, krajów z których imigrant pochodzi. Skoro za każdą migracją kryje się zło, to dlaczego jest zmowa milczenia i nikt nie definiuje owego zła. Ba, nikt nie stara się nawet tego pierwotnego zła niwelować. I dlaczego światłe umysły ten proceder popierają?

      Druga kwestia, z tymi obecnymi imigrantami wiąże się kwestia handlu ludźmi. Przeciętny koszt przemytu waha się od 30 tysięcy zł do 130 tysięcy zł. Skoro to są ludzie ubodzy, to skąd biorą na to pieniądze? Według Banku Światowego średnia pensja w Afganistanie wynosi 531 euro (2,3 tys. zł) rocznie. Żeby Afgańczyka stać było na taką podróż, musiałby odkładać całe swoje zarobki przez 23 lata, by to uzbierać.A przecież musi też kupować żywność i gdzieś mieszkać, więc realnie musiałby odkładać pewnie 40-50 lat.

      Zatem, albo ktoś to finansuje z zewnątrz, a jeśli tak, to dlaczego moralne autorytety ów proceder popierają, albo te pieniądze dodatkowo zubożają kraj z którego imigrant pochodzi.

      Trzecia kwestia, dość silna propaganda, która wspiera owe migracje. Zazwyczaj rządy nie wspierają migracji, a wręcz przeciwnie, walczą z nią. Chyba, że idą w ślad za owymi migracjami wielkie interesy. I znów, czyj to interes.

      I czwarta kwestia. Pokrętna logika wykorzystująca prawdziwe dramaty. Dzieci, które topią się w morzu wykorzystuje się w celach propagandowych. Aby zrozumieć logikę i technikę manipulacji, muszę posłużyć się przykładem, aby było to manipulanctwo czytelne.

      Ciocia zaprasza swego bratanka Krzysia do siebie na wakacje. Wujek Krzysia nie lubi, więc go nie zaprasza. Mama daje pieniądze na przejazd autobusem. Autobus ulega wypadkowi, Krzyś ginie. I kto jest winien? Nie kierowca autobusu, który spowodował wypadek, nie mama, która na przejazd dała pieniądze, nie Ciocia, która zapraszała. Winien jest ten, który Krzysia nienawidził, czyli Wujek.

      I została jeszcze jedna kwestia do wyjaśnienia. Skoro wielkimi przeciwnikami owej migracji są Żydzi, to próbuję zrozumieć ich stanowisko. I jak to Żydzi, podchodzą Oni do tematu filozoficznie. Generalnie negują miłosierdzie pozbawione roztropności. A ponieważ wielu naszych księży podobnie widzi to zagadnienie, a jednocześnie kilka notek Siostry wcześniej, dokładnie ten sam problem wychodzi, w pierwszej notce o buncie, więc wyszło mi, że miłosierdzie jest piękną rzeczą o ile nie idzie w parze z pobłażaniem. I tutaj prosi się o rozważania nad synem marnotrawnym, które dość dobrze się wpasowują w owe rozważania. I generalnie nie negując wkładu Siostry i doceniając Jej miłosierną postawę wobec ubogich, akurat nie potrafię usprawiedliwić postawy Siostry wobec obecnego zjawiska migracji, gdyż zakładam, że wiedzę Siostra ma lepszą i pełniejszą od mojej.

      • No cóż, migracja była jest i będzie. Człowiek zawsze będzie szukał miejsca bezpiecznego i lepszego. Polacy są narodem migrantów od co najmniej XIX w na masową skalę. Z przyczyn politycznych i ekonomicznych. Przez wieki też Rzeczpospolita była miejscem przyjaznym prześladowanym np. Żydom, “innowiercom” jak również osiedlającym się z powodów ekonomicznych innym nacjom. Obecna sytuacja geopolityczna wzmaga migracje – wojny, nędza, neokolonializm ukryty. Przepaść między bogatymi i biednymi powiększa się. To bogaci bogacą się na wojnach. Społeczność międzynarodowa jest nieudolna, ONZ, jak Liga Narodów przed II Wojną -kompletnie nieudolna i często bezczynna jest tylko fasadą. Zło, nienawiść, prześladowania, nędza. Można czekać na lepszy świat odgrodzonym murem w swoim pokoju, ciepłym i wygodnym, można też otworzyć drzwi i wesprzeć tych, których wesprzeć się da, a przynajmniej uchronić ich od śmierci, tortur i głodu. Wybór należy do każdego z nas. Oczywiście politycy grają swoją melodię, wykorzystując jak się da zjawisko migracji do swoich celów. To nie politycy jednak żądzą moim sumieniem.

        • Musimy odróżnić dwie kwestie: migracja jako wyraz wolności i migracja jako emanacja przymusu. Ucieczka przed złem, nie mieści się w kategorii dobra etycznego, ale jako wybór mniejszego zła. Jeśli świat godzi się z panowaniem zła, ba nawet z wygraną zła i zadowala się tym, by zło się panoszyło i dostarcza jedynie substytutu, namiastkę dobra w postaci prawa do migracji, to zło opanuje cały świat i wkrótce nie będzie ani jednego miejsca na świecie, w którym przed złem można się schronić. W ubiegłych czasach zło było oczywiste i zło miało imię. Uciekało się przed Hitlerem, Stalinem, przed Faszyzmem, przed Komunizmem, Obecnego zła, nikt nie ma odwagi nazwać. To następny powód, że wcześniej, czy później to zło dotrze wszędzie. I gdzie ludzkość się przed nim schroni. Wyemigruje na Księżyc? Po drugie, nie kupuję argumentu, że jeśli coś istnieje wiecznie, to jest dobre. Grzech jest od początku świata i nie jest dobrem. Zatem migracje, też owym dobrem nie są. Są ucieczką od zła potworniejszego. Czy Żydzi chcieli dobrowolnie opuszczać swe domy, oddawać majątki wypracowane przez wiele pokoleń? Spotkało ich zło i przed owym złem musieli uciekać, gdyż zostali siłą wygnani. Dobrze, że trafili do kraju gościnnego i chwała Polsce, że takim krajem gościnnym była. Problem tylko w tym, że Żydzi byli uchodźcami i nikt (albo niewielu) w Polsce, nie kwestionuje dzisiaj prawa do azylu dla uchodźców. Natomiast inną kwestią jest przyjmowanie imigrantów. Takiego obowiązku nie ma. Żaden Polak nie został przyjęty w czasach spokojnej migracji, jeśli nie opłacało się to obcemu państwu. I migracje ekonomiczne muszą odbywać się na zasadach obopólnej opłacalności: czyli ma się to opłacić imigrantowi i społeczeństwu, które takiego imigranta przyjmuje. Ponadto, oprócz opłacalności musi zachodzić dobrowolność z obu stron.

          Zjawisko z którym mamy masowo do czynienia na Zachodzie skłania do wielu pytań? Kto opłaca przemytników i w jakim celu? Czy gość ma prawo narzucania reguł gospodarzowi? Czy prawo stanowione przez parlamenty europejskich państw obowiązuje przybyszów? Czy imigranci są “wyjęci” spod obowiązującego i stanowionego przez tysiąclecia prawa i czy mogą rządzić się własnym prawem i czy mają prawo narzucać własne zasady gospodarzom. I kwestia ostatnia, może to urojenia i schizofrenia, ale czy ten masowy napływ ludności jednej religii, nie ma charakteru najazdu?

      • Jeśli nie interesują Cie odpowiedzi, to po co się tu udzielasz ? Pewnie lubisz czytać wydrukowany własny tekst. Pewnie też lubisz słuchać własnego głosu ? Samozachwyt, to Ci dolega.

        • Mylisz się, w ten sposób nie dociera się do prawdy. Jak widzisz, niczego nie dodałaś w poruszanym temacie, przemilczałaś wszystko, a jedyne co uczyniłaś, to zwróciłaś uwagę na wstęp. Ten wstęp był do osoby, która mnie bardzo dobrze zna, a która lubi często zmieniać nicki, abym się zbyt szybko nie połapał. Ta osoba, by wiedziała o czym piszę i dlaczego. Dla Ciebie to po prostu zagadka nie do rozwiązania. Wybacz, wziąłem Ciebie za kogo innego. A swoją drogą, nie intryguje Ciebie dlaczego w dyskusjach o imigrantach tyle przemilczeń?

          • To nie zmienia faktu, o którym napisałam.

            • To nie jest fakt, to tylko Twoja opinia. Oczywiście, masz do niej prawo, jak każdy. A to, że nie interesują mnie odpowiedzi, w tym sensie, jak to inni czytają, nie znaczy, że ich nie czytam. Wręcz przeciwnie, czytam notki i odpowiedzi bardzo uważnie, założę się, że uważniej od wielu innych czytelników. A sam fakt, że bardzo rzadko zabieram głos, chyba nie zaświadcza o tym co sugerujesz. A nawet jeśli, odrobina samouwielbienia jeszcze nikomu nie zaszkodziła. Większy problem mają ludzie z niską samooceną. Jak mawiał mój ksiądz, Boga jest trudno pokochać, ale jeszcze trudniej bliźniego swego. Zaś najtrudniej jest pokochać samego siebie. A bez odrobiny miłości do własnej osoby, nie można pokochać bliźniego, a tym bardziej samego Boga. Na całe szczęście, ten etap mam już za sobą, czego Tobie i wszystkim czytelnikom tego bloga życzę, by pokochali samych siebie, bliźnich i Boga.

  • O ile w kwestiach imigracji stanowczo się z Siostrą nie zgadzam i zapewne przyjdzie jeszcze nam w tej kwestii podyskutować, to w tej sprawie przyznaję Siostrze rację, za jednym wyjątkiem: chorego systemu nie da się uzdrowić, chory system należy obalać. Skoro jest to rok wyborczy, to jest to szczególna okazja, aby tego dokonać. Jest tylko jeden problem, czy znajdzie Siostra choć jednego bezdomnego, który zechce się w to zaangażować. Bo moje osobiste doświadczenia wskazują, że będzie to prawie niemożliwe, ale może w całej Polsce znajdą się takowi, którzy zechcą się zaangażować. Jeśli Siostra uniknie błędów, które popełnili niepełnosprawni, to jest szansa na zmianę systemu. Bowiem każda socjalistyczna władza boi się tylko jednego: złego wizerunku..

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.