zapraszam na nasze strony

Wspólnota Chleb Życia

Żyjemy z ludźmi ubogimi wokół Chrystusa w Eucharystii,starając się pomóc im wyjść na prostą.
Prowadzimy domy dla ludzi bezdomnych, fundusz stypendialny, przedszkole, świetlicę dla młodzieży na wsi.

przejdź

Skarby Prababuni

Prowadzimy przetwórnię i szwalnię dając pracę bezrobotnym kobietom na wsi w Świętokrzyskim. Pyszne, tradycyjne przetwory i oryginalna bielizna.


przejdź

Katolelementarz

W co wierzą katolicy, jak się modlą, rozważania, filmy, audio.






przejdź

Intencje modlitwy

Tutaj można wpisać prośby o modlitwę. Dwa razy w tygodniu odprawiana jest w tych intencjach msza  św.




przejdź

Bunt miłosierdzia-droga braterstwa

Bunt miłosierdzia-droga braterstwa

Pani Kasia 3 dni jeździła po wsiach i miasteczkach odwiedzając kandydatów do stypendiów. Mamy “dwie linie produkcyjne” dla uczniów i osób niepełnosprawnych. Czasem to dwa w jednym. To zetknięcie z cierpieniem i biedą może przygnębiać i przygnębia. Ale świadomość, że możemy pomóc pozwala trwać. I niesie nadzieję. Pomagamy dzięki setkom dobrych ludzi. Linia dla osób niepełnosprawnych “obsługuje” już ok.50 osób, a uczniowska- kilkuset.

Węgiel już chyba kupiony wszystkim, o których wiemy. Można spać spokojnie w ciepłym łóżku, podgrzewanym dodatkowo przez arturowe

Pan Artur i pan Felicjan

sierściuchy, które nie wiedzieć czemu żyją w głębokim przekonaniu, że łóżko i czysta pościel jest dla nich, a my z Arturem kłopotliwym dodatkiem zajmującym dużo miejsca. Bo jeśli zrobiłeś wszystko, co możliwe, żeby twoi bracia i siostry mieli co jeść i gdzie spać, to możesz spokojnie poczytać kryminał/lub też ks.Tischnera, wg gustu/ pod ciepłą kołderką, po dobrej kolacji. No, chyba, że piszesz bloga…..

Jedna gnijąca noga z krakowskiego domu wreszcie leży w szpitalu, dzięki Bogu i braciom Bonifratrom. Stan gnicia był ograniczany przez dzielnych wolontariuszy-szki -medyków. Codziennie przybiegali robić opatrunki, często po wielogodzinnej pracy w szpitalach. Druga poszła sobie, bo głęboko zaburzona psychicznie i nie dało się zatrzymać. Gdyby trafiła szybko do szpitala, to może by się dało, ale…..Pewnie wróci. W Warszawie pan przywieziony ze śmietnika, po świeżej amputacji nóg, wykąpany u nas, zawieziony na SOR Szpitala Wolskiego przyjęty był jak król, czyli jak się należy. Wszystkie badania, woda do picia i propozycja kanapki od pań Pielęgniarek, odwieziony karetką do naszego domu.  Tak trzymać, kochana zdrowia naszego służbo!

Artur spadł z kanapy w czasie ataku padaczki tak nieszczęśliwie, że potłukł sobie twarz. Na moment odeszłam, żeby mu zrobić “kałko” do kolacji. Pól nocki na SORZE, ale bardzo miło było, tym bardziej, że nos nie złamany. Twardziel z niego. Kolejne kamery, kolejne zabezpieczenia, miękkie dywany a i tak nie uda się nigdy  zapobiec wypadkom. Nie, Artur nie potrzebuje pampersów ofiarowanych przez system. Potrzebuje monitoringu i opieki 24 godz, na dobę. Dzielny Tomek /tzw.mały, choć mały nie jest, ale mniejszy od dużego Tomka, co ma 2 m wzrostu/ wspiera mnie w opiece. Bez tego nie mogłabym się ruszyć na krok. Opieka wytchnieniowa? Nie żyjemy w raju, tylko w Polsce. Wytchnienie jest dla pełnosprawnych i ich rodzin. My, opiekunowie “dzieci gorszego Boga” wytchnąć nie możemy nawet w, sorry, toalecie. Bo synek wali do drzwi z popsutą zabawką. “Psuło się” i tyle. To nie jest, Boże broń, skarga. To rzeczywistość zapłaty za miłość.

Dzwoni Dorota z Poznania. Dzisiaj kiermasz świąteczny. Tłumy, światła, lampki i generalnie fajnie. Przy chodniku trzęśli się z zimna dwaj ludzie bezdomni. Zaproponowali im z mężem, oboje studenci, ciepły obiad w pobliskiej jadłodajni Caritasu. Jeden z nich miał rany na nogach. Stwierdził, że nie pójdzie, bo już go kiedyś stamtąd wyrzucili. Z powody tych ran. Skończyło się na obiedzie na wynos. Moja córka, wychowana wśród ludzi bezdomnych, opowiadała mi o tym ze wzburzeniem. Ale dalej będzie pozytywnie. Poszli razem do apteki kupić materiały opatrunkowe. Jakiś szpital robi temu biedakowi opatrunki, ale musi bandaże przynieść sam. I pani aptekarka powiedziała, że często jej się zdarzają klienci kupujący gazy i bandaże dla ludzi bezdomnych.

van Gogh Miłosierny Samarytanin

Jest nadzieja w młodych. W tych, którzy gotują i wydają różne “zupy na…,” zawieszone kawy, ciepłe kurtki na drzewach, kioski z żywnością, która zbywa. Tych, którzy jako wolontariusze Szlachetnej Paczki i innych akcji  stykają się ze światem biedy, niesprawiedliwości i cierpienia.  Tych, którzy nie godząc się na cierpienia migrantów i uchodźców wspierają ich w obozach i na szlakach, a także już w naszym kraju.  Mam nadzieję, że kiedy dorosną nie zaprzestaną walczyć o lepszy świat. Że zachowają w sercu niezgodę na zło, pogardę, obojętność. Ta niezgoda jest głęboko chrześcijańska, jest sednem życia z Chrystusem. To On nie wyraża na to zgody. To Jego ból. Nie takie ma być Jego Królestwo. Bóg stworzył nas pięknymi i nie godzi się na brzydotę. Bóg się zbuntował. Buntem miłosierdzia. Brzydota niech nas pobudzi do buntu. Buntu miłosierdzia.

Świat goni za pięknem utożsamianym najczęściej z młodością, urodą, luksusem. To piękno przelotne, często pozorne. Zawsze przemija. Piękno prawdziwe kryje się w każdym bezinteresownym geście braterstwa i miłości. Czasem trzeba wiele czasu i wysiłku, żeby pomóc człowiekowi wydobyć piękno z jego istnienia. Żeby człowiek podniósł głowę i uwierzył, że jest piękny. Mimo ran w duszy i ciele. To praca nad Zmartwychwstaniem.

Nad-obowiązkowo

“Mnie, bratu Franciszkowi, Pan dał tak rozpocząć życie pokuty:gdy byłem w grzechach,widok trędowatych wydawał mi się nie do zniesienia. Lecz Pan sam wprowadził mnie między nich i okazałem im miłosierdzie. A kiedy odchodziłem od nich, to co wydawało mi się gorzkie, zmieniło mi się w słodycz duszy i ciała.”

Dawniej zdarzało się, że dawał jałmużnę nędzarzowi. Ale robił to jako młody, bogaty mieszczanin. Nędzarze nie byli częścią jego pozłacanego świata.

Teraz mur runął. Franciszek ….postrzega świat w niebywałym świetle, które się w nim objawiło: Najwyższy Syn Boży ogołocił się z wszelkiej chwały, by stać się jednym z nas, bratem wszystkich, nawet odrzuconych. Już nie pragnie wynosić się ponad innych, olśniewać i górować nad nimi;chodzi mu o to, aby być razem z, bratać się razem z. Nie chodzi już o podbój świata, lecz o jego przyjęcie, o porozumienie ze wszystkimi istotami, by w ten sposób stać się, na wzór Chrystusa, bratem wszystkich, a przede wszystkim najbardziej upokorzonych i najbiedniejszych. /Eloi Leclerc Nad Asyżem wstaje słońce, Wyd.Księży Marianów/

 

4 Responses to Bunt miłosierdzia-droga braterstwa

  • Siostrzyczko Kochana – Brawo Ty :o)

  • Witam.Ostatnio zauważyłam i w realu i w Internecie panuje anty-nastawienie do problematyki ubóstwa niepełnosprawności starości czy też ludzi którzy znaleźli się w niekorzystnej sytuacji życiowej.To już nie jest nawet spychanie z ławki życia to próba zabrania ludziom którzy już nie mają nic wolności godności prawa głosu.Miłosierdzie czy chęć pomocy najuboższym nazywa się socjalistycznym rozdawnictwem.Powstaje taka nowa polityka pod tytułem SNOBIZM.I tu nasuwa mi się pytanie kto dzisiaj pełni funkcję merytoryczną ?Jest gro osób które stykają się z problematyką tych najsłabszych ale to powoli zanika.Kiedyś to rodzina wpajała dziecku wartości potem kościół i szkoła a dzisiaj wszyscy rozpaczliwie unikają tych tematów.pozdrawiam

    • Moniko. Ta tendencja się nasila, ale sprawa jest bardziej skomplikowana. Istnieje pokusa rozdawnictwa, które nie wspiera, ale niszczy człowieka, uzależnia go. To nie oznacza, że nie należy dzielić się pieniędzmi i innymi dobrami z bliźnimi, również na poziomie wspólnoty państwowej.Tylko 1/trzeba, żeby docierało to do realnie potrzebujących w ilości dostatecznej, a nie np. głodowe zasiłki czy renty 2/ nie uzależniało ludzi, którzy mogą sami sobie poradzić od pomocy 3/ nie odbierało im godności i wolności. Obywatele mają prawo do pomocy ze strony państwa czyli innych obywateli, kiedy znajdą się w sytuacji trudnej. Co do wychowania, to oprócz morza obojętności, są różne inicjatywy, w tym ludzi młodych. W Kościele coraz więcej się o tym mówi i robi też niemało, ale przydałoby się więcej.

      • Ma Siostra dużo racji.Ja też znam system od wewnątrz i wiem że wielu ludzi jest cwaniakami niestety.ale jeśli chodzi o pomoc że strony instytucji państwowych to obie wiemy że wina jest po obu stronach.Urzędnikom łatwiej jest dac kasę i mieć z głowy bo nie trzeba człowiekowi poświęcać czasu.Znam Siostry domy i domy państwowe różnica jest diametralna.Ale system sam nauczył cwaniactwa.Problem czasem tkwi bardziej w mentalności niż w pieniadzach

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.