zapraszam na nasze strony

Wspólnota Chleb Życia

Żyjemy z ludźmi ubogimi wokół Chrystusa w Eucharystii,starając się pomóc im wyjść na prostą.
Prowadzimy domy dla ludzi bezdomnych, fundusz stypendialny, przedszkole, świetlicę dla młodzieży na wsi.

przejdź

Skarby Prababuni

Prowadzimy przetwórnię i szwalnię dając pracę bezrobotnym kobietom na wsi w Świętokrzyskim. Pyszne, tradycyjne przetwory i oryginalna bielizna.


przejdź

Katolelementarz

W co wierzą katolicy, jak się modlą, rozważania, filmy, audio.






przejdź

Intencje modlitwy

Tutaj można wpisać prośby o modlitwę. Dwa razy w tygodniu odprawiana jest w tych intencjach msza  św.




przejdź

Korytarze do światła

Korytarze do światła

Ciągle żyjemy i mimo ciemności i zimna wokół, pchamy taczki bieda biznesu. Ciemność zresztą przyszła wczoraj zupełna w postaci awarii linii energetycznej. Jak zwykle wieczorem, kiedy z Pipi i Tomaszkiem kończyliśmy remont arturowego akwarium. To znaczy w akwarium są jego rybki, nie on. Widmo braku ogrzewania stanęło mi w oczach, bo choć piec jest na olej, to sterowany elektronicznie. Jak to w życiu bywa, nie było czasu na odgrzebanie agregatu jesienią, więc stoi gdzieś w piwnicy. Drugie widmo, to zdechłe rybki ściśnięte bez napowietrzania w zastępczym pojemniku w oczekiwaniu na zakończenie prac w dużym. Nie ma prądu, nie ma pompy! Trzecie widmo, to moi kochani Czytelnicy przekonani, że o nich nie pamiętam, bo nic nie piszę. Dwa widma oddalone przed północą, bo światło wróciło, a ostatnie oddalam teraz. Z przerwą na kolejną awarię prądu. Tym razem poszły korki wraz z pralką, która zaczęła się palić. Nowa! Do końca weekendu został jeszcze jeden dzień! Bo u nas zawsze cosik w weekend się p…/aprze/.

W domu dla chorych bal był nad bale. Przymierze Miłosierdzia, wiernie nas wspierające, rozbawiło i roztańczyło naszych połamańców fizycznych i duchowych.

Dwoje młodych wpadło do Nagorzyc przywożąc kaski trochę, co ją uzbierali koncertując w Poznaniu. Kaska już poszła na węgiel i  leki dla dwojga starszych, schorowanych ludzi, ubrania dla pewnego młodzieńca, które nabył dzisiaj w towarzystwie Pipi /do zakupów ubrań służy Pipi lub Miki albo Tomek, bo nie chcę, żeby młodzi głupio się czuli robiąc zakupy w towarzystwie zakonnicy/ i kilka innych szybkich akcji. Generalnie, jak wszyscy wiedzą – kochamy pieniądze. Wydawać, żeby dawać- nadzieję i radochę oraz zwykłą godność. Taki łańcuszek dobra. “A jednak się kręci”, jak to mówił Galileusz. I co go za to spotkało?

Jedna pani na facebooku oświadczyła pod moim wpisem o tym, iż nie ma mojej zgody na mowę nienawiści, że na pewno ktoś mi za takie wpisy płaci. Droga pani, owszem. Hejtami i agresją. Niestety nie w gotówce. Czy nie wpadła owa pani na prosty wniosek: gdyby mi płacono gotówką, pisałabym takie wezwania pięć razy dziennie! /To żart, oczywiście./

Pisze nasza Pani Księgowa z Austrii. Syn miał wypadek i operowano go w tamtejszym szpitalu. Szok. Kulturowy. Od fachowości i uprzejmości personelu po normalne, życzliwe podejście i ludzką troskliwość. Inny świat. Czy tylko mniejsza kasa jest powodem niskiego poziomu w naszych szpitalach? Przynajmniej w wielu? A może brakuje nam, jako społeczeństwu zwykłego lubienia innych ludzi? Oczywiście generalizuję, ale mam wrażenie, że coś jest w tym, że w naszym życiu społecznym tkwi podskórnie nieufność i pewna doza agresji jako postawa obronna. Tylko przed czym? Przed kim? Chrystus przyszedł nas wyzwolić z lęku. Św. JPII powtarzał: “Nie lękajcie się”. Czy boimy się utracić świeżo zdobyty jaki taki status materialny, pozycję? Paradoksalnie wtedy, kiedy się boimy i zamykamy, kiedy warczymy na siebie i odwracamy się od bliźnich, tracimy wszystko co cenne. Wolność i braterstwo, własną godność i radość. No i szacunek. W oczach innych i do siebie samych. Lęk każe nam atakować. Ojciec mnie uczył w czasie gry w szachy: najlepszą formą obrony jest atak. Życie nie jest grą w szachy ani polem nieustannej bitwy. W wersji dla wierzących jest budowaniem, wspólną wędrówką do domu Ojca i wspólną przygodą. Z innymi.  Ja tam sobie chwalę tę wędrówkę. Z tymi, którzy tworzą wspólnotę, mieszkańcami, tysiącami dobrych ludzi, którzy stanęli na naszej drodze. Gdyby nie Chrystus – nigdy byśmy się nie spotkali. Z ludźmi niewierzącymi i wierzącymi inaczej też. Niektórych nie znam osobiście, ale noszę w sercu i modlitwie. A że pod górkę? Potem będzie z górki.

Jeden z naszych mieszkańców, zatrudniony zresztą, bo człek niemłody i do emerytury kilka lat zostało, a dyplomów w kieszeni kilka, cóż, różnie się ludziom wiedzie, także mocno wykształconym, pewnego wieczoru zniknął wraz z pieskiem, nawet nie powiedziawszy ” pocałujcie mnie w nos”. Jak widać dyplomy nie gwarantują dobrego wychowania. Nie pierwszy i nie ostatni.  Można przeżyć z kimś wiele miesięcy, razem pracować, jeść i nawet nie powiedzieć “pa, pa”. Nie, żebyśmy płakali nad tym, ale szkoda człowieka. Nie nas, bośmy przywykli. Większość jednak mieszkańców przychodzi się pożegnać, no, chyba, że opuszczają lokal do tego przymuszeni. Największą dla nas radością jest zawsze informacja od kogoś, kto poszedł w świat: “Radzę sobie”. Choć naszym ludziom poradzić sobie samym w świecie jest bardzo trudno. Z różnych powodów. Zdrowia, samotności, wieku, problemów i przeszłości. Dlatego ci, którzy chcą, żyją razem z nami. Potrzebujemy siebie wzajemnie.

Grzesia naszego, Syryjczyka, odkopywaliśmy 2 dni z bałaganu w pokoju. Dostał nową szafę, co ją dzień cały chłopaki skręcały, półkę na książki, które przyszły od przyjaciół z Francji, po arabsku!/dziękujemy Małgosiu K./ i czekamy na zamówiony nowy fotel, bo stary się rozpada. Grześ jest już mocno starszy, może nie za bardzo porządkowy, ale dzielnie wkłada i wyjmuje naczynia ze zmywarki oraz doskonale kroi cebulę. Do porządków jednak wezwałam nieocenioną Justynkę- geniusza sprzątającego. I Grześ nadziwić się nie może, że pokój stał się większy! Ach, ci mężczyźni!

Czyli cierpliwie, jak krety, drążmy korytarze do światła.

Dobroć serca wymaga czujności. Wcale nie jest naiwna. Może wiązać się z ryzykiem.

Syria

Nie zostawia miejsca na to, by kimkolwiek gardzić. Sprawia, że stajemy się wrażliwi na najbiedniejszych, na tych, którzy cierpią, na ból dzieci. Dobroć serca umie za pomocą wyrazu twarzy, tonu głosu odpowiedzieć na istniejącą w każdym człowieku potrzebę miłości./br.Roger z Taize/

 

 

 

Jak św.Marcin, jesteśmy zaproszeni do otwarcia oczu i rozpoznania w ubogim u bram miasta, w cudzoziemcu, który puka do naszych drzwi, brata, którego trzeba przygarnąć i kochać. Społeczeństwo jest sądzone według spojrzenia, jakie ma na zranionego przez życie i postawy, jaką wobec niego przyjmuje. Każdy z jego członków powinien kiedyś odpowiedzieć za swoje słowa i czyny wobec tych, na których nikt nie patrzy, od których wszyscy się odwracają. Ubogi z Amiens, jak jest powiedziane w „Żywocie św.Marcina”, błagał przechodniów, żeby zmiłowali się nad jego nędzą. Ale oni mijali go obojętnie. Przez swoją obojętność nie potrafili rozpoznać brata.
Ignorując bliźniego pozbyli się cząstki swojego własnego człowieczeństwa. Tego dnia żaden z nich nie zobaczył Chrystusa, który umierał z zimna w osobie ubogiego.
Każdy człowiek cierpiący w ciele lub na duszy, każda osoba pozbawiona swoich najbardziej elementarnych praw, jest żywym obrazem Chrystusa. W ubogich i cierpiących Kościół rozpoznaje obraz swojego założyciela ubogiego i cierpiącego. /św.Jan Paweł II/

Nad-obowiązkowo

Tomek pisze:

Spędziłem dzisiaj kolejny dzień w samochodzie. Tak jak wczoraj i przedwczoraj. Z Mikim pojechaliśmy do Jankowic wyładować szafę, której pozbyły się Nagorzyce. Ksiądz Edek powiedział mi, że paczka do mnie przyszła.
Trochę zbity z tropu pytam czy na pewno do mnie. Ksiądz pokazał mi pięknie opakowany karton wypełniony słodyczami i akcesoriami dla dzieci.
Niestety nie znalazłem listu wewnątrz kartonu. Przesyłka była adresowana na Fundację z dopiskiem “Tomek”. Drogą skomplikowanej dedukcji doszedłem do wniosku, że za cholerę nie znam nadawcy. Mam nadzieję, że to rzeczywiście Ja jestem odbiorcą. W każdym razie, w paczce było mnóstwo kolorowanek i książki edukacyjne dla maluszka oraz duuużo słodyczy.
Teraz piszę to z Michałkiem, synkiem, na rękach. Ciekawi mnie kim jest nadawca i trzeba będzie napisać list z podziękowaniem.
Taki gest potrafi nieźle zadziwić. Zwłaszcza kiedy nie spodziewasz się  innej paczki niż ta opłacona z góry lub przy odbiorze u kuriera.
Poza tym we współpracy z Funduszem dostarczyłem trzem dziewczynom z ekonomika sprzęt na zimowisko. Co ciekawsze, sprzęt pierwotnie miał trafić do dwóch dziewczyn z Opatowa. Ale dziewczyny z Opatowa stwierdziły, że nie chcą (no nie wierzę!) jechać na sponsorowane zimowisko. No, jakby mi ktoś w gimnazjum zaproponował darmowy wyjazd na narty wraz ze sprzętem (kurtka, śpiwór, ocieplacze na nogi),  to bym nie patrzył na nic i jechał! Czasy mojej dorosłości są zadziwiające. Idę o zakład, że jakby zamiast zimowiska prezentem miał być jakiś Iphon, z tak zwanym “kejsem”w kształcie różowego królika to chętnych dziewczyn by nie brakowało.
W końcu znalazły się zainteresowane w ostrowieckim Zespole Szkół numer 1, znanym szerzej jako “ekonomik”. Szkoła ta współpracuje z nami od lat. Jakby nie patrzeć rok albo dwa lata temu na obchodach okrągłej rocznicy istnienia szkoły zaproszono Fundusz do celebracji. Od początku współpracy ze szkołą Fundusz wypłacił 800 tysięcy złotych stypendystom. Robi wrażenie.
Zainteresowanych w ZS1 było aż 3 więc musiały podzielić się w miarę sprawiedliwie. Udało się, i mam nadzieję, że od dzisiaj wszystkie bawią się wyśmienicie na stokach.
Na koniec mały dowcip z mojego grona zawodowego- czyli ratowników medycznych:
Święty Piotr siedzi na recepcji Bram Niebiańskich, popija herbatkę i czyta gazetę.
Nagle przez drzwi wpada szybko facet i wybiega. Sytuacja powtarza się kilka razy z rzędu, w końcu św. Piotr unosi wzrok z nad gazety i kręcąc głową mówi:
-Noż k… znowu kogoś reanimują. 

 

(Visited 1 246 times, 10 visits today)

12 Responses to Korytarze do światła

  • Proszę Siostry, jest na pewno troche rzeczy, które Siostra mówi, i z którymi się nie zgadzam (np. mam inne zdanie od Siostry o naszym obecnym Ojcu Świętym) ale myślę, że Siostry “core business” (przepraszam za korpo-slang) jest naprawdę fantastyczny. Bez Siostry i tej całej Wspólnoty i ludzi Wam podobnym ten kraj byłby szary, brzydki i głupi. Wszyscy korzystamy z dobra, które robicie!

    • ,,Życie nie jest grą w szachy ani polem nieustannej bitwy. W wersji dla wierzących jest budowaniem, wspólną wędrówką do domu Ojca i wspólną przygodą. Z innymi.” Jestem za!
      A tak w o ogóle, budowanie, poczucie wspólnoty są uniwersalne i pewnie np. buddyści też mogliby się pod tymi słowami podpisać.
      Cały wpis Siostry, łącznie z ,,dodatkami” i Nad-obowiązkowo, jak zawsze – przeczytałam z upodobaniem 🙂

  • Blog Siostry Małgorzaty czytam i śledze losy Wspólnoty. Modle się za was. Tyle dobra robicie dla innych – jesteście przykładem.

  • Nieprawda, że Siostra nie robi zakupów z młodymi chlopcami Widzilam Siostrę z takim jednym niedawno w Galerii Ostrowiec. .. Miałam ochotę zagadać ale jakoś brakło mi odwagi…. A tak na poważnie to modlę się za Siostrę i Wspólnotę Chleb Życia i szczerze podziwiam za wszystko, a także często proszę o modlitwę w swoich intencjach – działa na serio!!!

    • To nie o to chodzi, że grzechem jest chodzenie na zakupy z młodymi chłopakami. Chodzi o to, że jeśli kupujemy ubrania jakiemuś młodemu, to od razu ludzie się domyślają, że to ktoś w potrzebie, jak ja jestem przy zakupach. Dlatego idzie ktoś bez habitu. A młody, z którym mnie Pani widziała, to jeden z moich współpracowników , który pomaga przy targaniu toreb. Takich mam kilku, dorodnych! Pozdrawiam serdecznie i za modlitwę dziękuję. Za wszystkich naszych Przyjaciół i Ofiarodawców i tych, którzy kiedykolwiek nam pomogli, obojętnie w jaki sposób, modlimy się codziennie w czasie mszy św. w Nagorzycach i nie tylko.

  • DROGA SIOSTRO. Nie jest z nami tak źle – nie sadzę by ktoś myślał, że Siostra o nas zapomina.
    Doskonale wiemy, ile to pisanie zabiera cennego czasu. I czekamy cierpliwie.
    Co do warunków w szpitalu, to uważam, że tzw czynnik ludzki ma ogromne znaczenie !
    Moja siostra była w jednym ze szpitali poznańskich, miała dwie operacje w ciągu trzech tygodni.
    Ani ją, ani mnie – odwiedzającą, nie spotkało nic przykrego, niewłaściwego, nic do czego można by
    się “przyczepić”. Wręcz przeciwnie, lekarze mili, rozmawiający z chorymi w ciepły sposób, pielęgniarki
    i inny personel medyczny kompetentny i uczynny. Nie napiszę, który to szpital, żeby nie być
    posądzoną o promocję, czy coś innego. I to jest szpital państwowy, bez żadnej protekcji, słowo honoru.
    Wiem doskonale, że bywa zupełnie inaczej, sama tego doświadczyłam przed wielu laty, gdy chorowała
    moja matka. Zwykła przyzwoitość i wrodzona kultura potrafią cuda czynić. Jedno zdanie w kierunku
    pacjenta, jedna minuta rozmowy, uśmiech, czasem żart. Tak niewiele a tak ważne dla pacjentów.
    Lekarz, który tak postępuje, daje przykład, zaraża swoja postawą pozostały personel i wszyscy
    czują się lepiej. Przecież to oczywiste, że w takiej atmosferze pracuje się o wiele lepiej – mimo
    zmęczenia, trudności i kłopotów.
    Pozdrawiam SIOSTRĘ i całą wspaniałą EKIPĘ oraz pana Grzesia od ładnego krojenia cebuli…

    • Dziękuję. Cieszy, że są szpitale, gdzie panuje serdeczność i życzliwość. Oby wszędzie, choć to utopia. Jednak personel jest wprzęgnięty w niewydolny system i to też rzutuje na stosunek do pacjenta. Przemęczenie, procedury, biurokracja itp. Czasem już nie zostaje nic, jak tylko właśnie uśmiech i dobre słowo, bo medycyna jest bezradna, a czasami życzliwość pozwala pacjentowi spokojniej znosić cierpienia. Niestety mam też niedobre doświadczenia, zarówno osobiste, jak i z leczenia naszych mieszkańców. Oby było ich jak najmniej. Pozdrawiam i ja.

      • Ja zwykle modlę się (interesownie) będąc w szpitalu o dobrą opiekę. Nauczyła mnie tego mama i jak dotąd zawsze wszystko jest ok. Życzliwa opieka i serdecznosc nawet ze strony tych lekarzy, którzy mieli opinię tych “niedobrych”. Taka modlitwa podyktowana interesownościa wydaje się niedoskonała, ale jak widać na moim przykładzie Pan Bóg wysłuchuje i takich 😛 😀 Pozdrawiam serdecznie Siosrę i wszystkich Odwiedzających stronę Siostry!

      • U nas w mieście jest szpital wojewódzki w którym panuje chamstwo. Ostatnio moja mama tam przebywała niestety. Pan ordynator oddziału nie przyjął ostatnio pacjenta i człowiek zmarł…natomiast pielęgniarki robią łaskę ze w ogóle tam…siedzą. Ogólnie lepiej tam nie trafić. Na swoje szczęście ostatnia operację miałam w szpitalu w Czerwonej Górze w kieleckim.zupełnie inny klimat niż u nas w miescie no i chirurdzy dobrzy. Kiedy wróciłam do domu po zabiegu to bez rehabilitacji odstawiłam kulę. Szpital szpitalowi nierówny. Chociaż fajnych miejsc jest mało. Dziwi mnie to że ludzie tyle lat uczyli się zawodu i wykonują co z niechęcią.to chyba satysfakcja jak pacjenci wychodzą zadowoleni. A przecież do budowania dobrych relacji i atmosfery nie potrzeba nakładów finansowych.pozdr.

  • Jak zwykle cudnie pisze Siostra. DZIĘKUJĘ, że Siostra jest… Bogu i ludziom. Właśnie czytam najnowszą książkę,Odłóż tę książkę…Odkładam i idę przed pracą odwiedzić teściową.Siostra jest jak drogowskaz.A opisy życia Wspólnoty takie,że czuje się jakbym tam była. Zawsze się uśmiecham jak czytam i marzę ,że kiedyś uda mi się osobiście z Wami pobyć. Pozdrawiam całą Wspólnotę i czytelników 🙂

Dodaj komentarz