zapraszam na nasze strony

Wspólnota Chleb Życia

Żyjemy z ludźmi ubogimi wokół Chrystusa w Eucharystii,starając się pomóc im wyjść na prostą.
Prowadzimy domy dla ludzi bezdomnych, fundusz stypendialny, przedszkole, świetlicę dla młodzieży na wsi.

przejdź

Skarby Prababuni

Prowadzimy przetwórnię i szwalnię dając pracę bezrobotnym kobietom na wsi w Świętokrzyskim. Pyszne, tradycyjne przetwory i oryginalna bielizna.


przejdź

Katolelementarz

W co wierzą katolicy, jak się modlą, rozważania, filmy, audio.






przejdź

Intencje modlitwy

Tutaj można wpisać prośby o modlitwę. Dwa razy w tygodniu odprawiana jest w tych intencjach msza  św.




przejdź

kariera i sukces, silni i słabi.

kariera i sukces, silni i słabi.

W Medyni siedzimy w małej grupce. Mieszkańcy, Artur i ja. Oprócz Artura wszyscy co najmniej 50+. Zima, wychodzić się nie chce, chociaż dzielni panowie w liczbie dwóch, do Rzeszowa po mięso o siódmej rano pojechali, bo promocja, a p. Lodzia z p.Iwonką na spacery chadzają, jak je zmobilizuję. Ciasno. No  i co? No i to, że nikt tu się z nikim poważnie nie kłóci, każdy, choć czasem koślawo i resztką sił i możliwości wózek swojego i wspólnego życia pcha do przodu. A każdy spod innej gwiazdy przecież. Nawet tutejsze psy: Bolek i Lolek arturowego mopsa Aloszkę życzliwie przyjęły.  Nie wiem, czy gdyby mnichów czy mniszki zamknąć w takiej sytuacji, to taka zgoda by królowała. O politykach nie wspomnę, bo zbyt duże ryzyko.  Od kogo zatem możemy się uczyć pokoju i braterstwa? Bardzo często od ubogich.

wspólne kolędowanie w Medyni: z Klubem Tygodnika Powszechnego i o.Markiem Pieńkowskim OP

Nie nauczymy się jednak, jeśli nie zaczniemy żyć razem. Nie otworzymy drzwi i nie posuniemy się, ryzykując, że nasze poukładane życie przewrócić się może do góry nogami. Jeśli kurczowo trzymać się będziemy naszego stanu posiadania. Nie tylko materialnego, ale także naszego środowiska, sposobu myślenia, przyzwyczajeń. Dlatego łatwiej jest zamykać słabych w instytucjach niż żyć wspólnie. Dlatego łatwiej jest tworzyć instytucje niż budować wspólnotę.  Ryzyko, owszem, jest. Wczoraj w domu dla chorych pielęgniarkę zaatakował chory psychicznie mieszkaniec. Ktoś inny znów coś ukradł, chociaż można u nas ukraść niewiele. No i co z tego? Trzeba wliczyć w koszta. Zachować zdrowy rozsądek. Jak zawsze w życiu.

Myślenie świata jest odwrotne. Myślenie świata opanowali silni. Tyle mówimy o prawie do życia każdego, w tym niepełnosprawnego człowieka. Do życia, nie tylko do narodzin. Prawo do życia to także towarzyszenie najsłabszym. I ich opiekunom. To także kasa, zwyczajnie, kasa …..Podział tortu tak, żeby słaby dostał najlepszą porcję. Powtarzam do znudzenia. Od lat. Silni wiedzą jednak lepiej, co nam, ubogim potrzeba. Silni uważają, że jak założę pisuary w domu dla chorych to owi chorzy będą szczęśliwsi. Jak wydam kasę na szkolenie czy studia pt.organizacja pomocy społecznej dla pracowników, to od razu nasi mieszkańcy będą w niebie. Silni na to kasy nie dadzą. Silni tylko wymagają. A ja twierdzę, że kawałek tego nieba za te pieniądze możemy im zapewnić w postaci np. wycieczki, ciasta,  lepszego leczenia czy po prostu wspólnej zabawy, co akurat nic nie kosztuje. Poczucia, że nie są sami albo numerami w kartotece, co też jest za friko. No, może niezupełnie. Trzeba zapłacić własnym życiem czy własnym czasem, żeby być razem. Tego na studiach nie nauczą.

Kiedyś przywieziono starszego pana. Praktycznie nie chodził. Piotr karmił staruszka zupą. Po ostatniej łyżce Piotr zapytał: “Może pan chce jeszcze zupki?”. I dziadek się rozpłakał. Piotrek zgłupiał, ale dziadek szybko wytłumaczył: “Przebywałem w wielu placówkach i szpitalach. Nikt nigdy mnie zapytał, czy chcę jeszcze zupy. Rzucano mi talerz i po sprawie.” Nadmieniam, że Piotr nie kończył studiów z zakresu organizacji pomocy społecznej.

Tak, sukces  według Ewangelii to braterstwo i pokój. Planując swoją życiową karierę trzeba wziąć pod uwagę, że słowo to oznacza w systemie Bożych wartości zupełnie co innego niż w oczach świata. Mycie bezdomnej, śmierdzącej kobiety zarezerwowane jest dla ministra w Królestwie Bożym. Minister po łacinie to znaczy …..sługa. Poświęcić komuś życie to nie pseudo-męczeństwo z zaciśniętymi zębami. To sprawić, żeby życie drugiego mogło być święte. To mu pokazać, że dla nas jest “święty” w znaczeniu najważniejszy, bo jest najważniejszy dla Najświętszego. A to niesamowita radość.

I jeszcze o myśleniu silnych. Myśleniu, które pozornie może się wydawać dobre. Wygląda to tak: stwórzmy dla słabych luksusowe instytucje, zapewnijmy wygórowane standardy. Wepchnijmy ich tam i problem z głowy.

I co się okazuje na końcu: standardy zbyt wygórowane nie zmieniają życia ubogich w takich instytucjach, które często pozostają zimne i anonimowe, ale powodują, że w końcu brakuje na nie pieniędzy i silni zaczynają narzekać, że słabi ich zbyt dużo kosztują. Duża część potrzebujących pomocy pozostaje więc poza jej zasięgiem. Sami słabi traktowani jak ciężar czują się ciężarem. Stąd droga prosta do eliminacji słabych.

Wojtek-pielęgniarz wydaje leki chorym

PS Nie znaczy to, że fachowcy są zbędni i dobre serce wystarczy. Jesteśmy pierwszą organizacją, która w początku lat 90-tych zatrudniła w schronisku pracownika socjalnego, a dzięki nam problem bezdomności trafił wówczas na wyższe uczelnie. Pracują u nas, zatrudnieni lub jako wolontariusze: psycholodzy, pedagodzy, pracownicy socjalni, pielęgniarki i lekarze, księgowi i prawnicy. A instalacji elektrycznej nie naprawia kucharz, zapewniam. W centrum musi być dobro słabego, nie systemu. W centrum musi być braterstwo, nie system. Tego pragnie każdy z nas, podobnie jak pokoju. 

      Nad-obowiązkowo

św.Szymon de Rojas 1552-1624

Św.Szymon de Rojas- Trynitarz, kapelan królewskiego dworu w Hiszpanii ani przez chwilę nie zrezygnował ze służby ubogim, chorym bezdomnym i wykupowania niewolników i jeńców. Taki warunek postawił władcy, kiedy ten zawezwał go do pracy jako wychowawcę swoich dzieci. Kiedy wybuchła epidemia król z obawy przed zarażeniem próbował mu bezskutecznie zabronić pomocy chorym. Zrezygnował natomiast ze wszelkich przywilejów dworskich – karet, służby itp. wykorzystując swoje wpływy jedynie do szerzenia kultu maryjnego i pomocy ubogim. To on był pierwszym, który wymyślił pojęcie niewolnictwa Maryi: Totus Tuus-cały Twój. /Zawołanie św.Jana Pawła II./

Trynitarze /Zakon Trójcy Św.od Wykupu Niewolników/ to pierwsza katolicka organizacja humanitarna: zakon założony w XII w przez św.  Jana z Mathy początkowo miał za cel ratowanie poprzez wykup lub zamianę /oddanie się samemu w niewolę!!!/ chrześcijan pojmanych przez Saracenów jako niewolnicy u wybrzeży Morza Śródziemnego. Prowadził szpitale, wspierał jeńców, ubogich, więźniów. W ciągu wieków dzięki zakonowi wolność odzyskało 60-100 tys. ludzi. 

 

św.Jan z Matha wykupuje niewolników z rąk muzułmanów, ryzykując życiem

 
(Visited 393 times, 9 visits today)

31 Responses to kariera i sukces, silni i słabi.

  • Granica między życiem tzw. “normalnym” czyli – mam dom, pracę, rodzinę, samodzielność, zdrowie a bezdomnością, utratą zdrowia, pracy, samotnością, bezradnością, ta granica jest bardzo bardzo cienka i krucha. Nikt nie jest zabezpieczony. Ci, którzy startują z trudniejszego miejsca, ot taki los, urodzili sie niepełnosprawni, w takiej a nie innej rodzinie mają tę granicę jeszcze bardziej nietrwałą. Wszyscy mamy równe prawa, potrzeby. A obowiązki? “Komu wiele dano, od tego wiele wymagać się będzie; a komu wiele zlecono, tym więcej od niego żądać będą. ” Łk12 . Pozdrawiam i dziekuję siostrze Małgorzacie za wielką pracę.

  • Odnoszę wrażenie, że Siostra nieustannie ma pretensje do zwykłych “domnych” pracujących ludzi, że co? nie dają Wam więcej pieniędzy? za malo się Wami interesują? Niech Siostra weźmie pod uwagę fakt, że zwykle przecietny nieinwalida w wieku 50 lat ma jeszcze 10 albo 15 lat pracy przed sobą i nie jest obslugiwany. Mało kto może zostać kuracjuszami za darmo w tym wieku. Więc czego jeszcze Ci ludzie mogą żądać i od kogo? Piszę o zdrowych.

    • Mało jest zdrowych bezdomnych to raczej rzadkość. Poza tym część bezdomnych chciałaby pracować przede wszystkim dlatego że to dałoby im poczucie godności które system im zabiera. Myślę że Siostra nie ma pretensji do domnych tylko chcę w autentyczny sposób pokazać jak wygląda życie tych slabszych. I robi to jako jedna z nielicznych osób.

      • @Monika

        Tobie to akurat współczuję, autentycznie współczuję…
        Gdy tak patrzę na tę Twoją szlachetną naiwność, która zderza się tutaj z…, powiedzmy:z czymś, czego nie rozumiesz, to naprawdę jest mi Ciebie żal.
        Zatem moja rada dla Ciebie:nie zaglądaj na ten blog, opuść to miejsce, bo ono nie dla Ciebie…

        • Nie wiem o co Ci chodzi x-sie. Nie sądzę abym była naiwna.

        • Gościu, nonszalancki jest Twój komentarz. Nie wydaje mi się, że Monice potrzebne jest Twoje współczucie.

    • Beniu.. ja pracuje w jednej firmie ponad 10 lat. Od czasu do czasu słyszę,że jestem wypalona, sugeruje mi się ,że mam za dużo lat żeby być “przedstawicielem” firmy. Ciężko pracuje, wciąż stawia się nowe wymagania i nowe pomysły realizuje się “na ludziach”.Wciąż straszą nas byśmy nie czuły się pewnie…Szczęśliwie mam oparcie w rodzinie i dom. Przeżywam lęki,ale mam na kogo liczyć.Nie wyobrażam sobie nie mieć nikogo kto mnie kocha i akceptuje. Wierz mi ludzie mieszkający w Siostry domach,nie maja nic z tych rzeczy, które masz Ty czy ja.
      Siostra nie ma pretensji, walczy o tych o których nikt nie chce walczyć. Kiedyś przeczytałam słowa B. Strzelczyka,że nie można wymagać tak na pstryk palcem,że ktoś wyjdzie z nałogu, bezdomności …bo my sami, choć mamy wszystko z trudem radzimy sobie żeby zmusić się choćby do systematycznego biegania.Nie umiemy wyjść ze zwykłych przyzwyczajeń, a mamy pretensje do opuszczonych ludzi,że nie potrafią wyjść z nałogu?!Nikt z tych ludzi nie chce być niczyim kuracjuszem.. Odrzucamy słabszych i chcemy żeby sami się podnieśli?Mieszkańcy tych domów to nie są wygodni ludzie, to nasi bracia i siostry, których odrzuciliśmy.. bo są słabsi.Ja się wstydzę ,że tak jest,że ludzie nie maja co jeść, gdzie mieszkać,że są opuszczeni..
      Dziękuje Siostrze i wszystkim ludziom , którzy potrafią, chcą pomagać , ja nie potrafię , ale nie krytykuję. Uczę się od Siostry,że drugi człowiek,słabszy, bezdomny, to nie problem, tylko mój brat i siostra.

      • Tu jest racja. Najsmutniejsze w bezdomności jest poczucie osamotnienia..niestety czas leczy rany ale blizny zostają. Do ubóstwa można się przyzwyczaić do braku miłości nie.

      • Czyżbym została zablokowana ?

        • Jakiś czas temu zamieściłam pod Perła obszerna odpowiedź i się nie pojawila,stąd moje podejrzenie.

          • Lubię Cię Perła. Z pewnością jesteś bardzo miłą osobą. Zważ wszakże :), że nie trzeba być bezdomnym żeby mieć różne problemy, leki, nieprzystosowania, być osamotnionym. Kuracjusze 🙂 Siostry wygrali los na loterii. Najbardziej dziwi mnie to, że ci psychologowie, którzy się nimi zajmują nie zmotywują ich samych do zrobienia czegoś dla siebie, choćby po to żeby samodzielnie zarobić na jakieś wyjście Są różne możliwości np.pracy chałupnicze, czy dorywczej. Można też np.przygotowac sadzonki na wiosnę i potem je sprzedać. Z tego, co pisze Siostra pracuje tylko parę osób latem przy remontach. Reszta siedzi i……rozpamiętuje ?

    • Beniu. Wrażenie jest całkiem mylne, Nie mam pretensji do z-domnych, wręcz przeciwnie, cieszę się, że jest ich zdecydowana większość. Co do pracy, to każdy w naszych domach coś robi, o czym wielokrotnie pisałam i umieszczałam zdjęcia. Większość to ludzie zupełnie niezdolni do pracy na zewnątrz z powodu stanu zdrowia. Pomagają więc jak mogą w domach. W systemowych DPS-ach nie wolno mieszkańcom obierać warzyw, pomagać w kuchni itd. U nas to robią właśnie mieszkańcy. To, mam wrażenie, przez Twoje słowa przebija…..zazdrość. Siedzą, nic nie robią, mają wszystko. Pozostaje się zamienić! Ja opisuję nasze życie i problemy ludzi słabszych: bezdomnych, starych, chorych, niepełnosprawnych, żyjących na marginesie społeczeństwa. Uważam, że jako chrześcijanie mamy obowiązek posunąć się na ławce życia i zrobić im miejsce. I uczyć się od nich, bo wielokrotnie są bardziej braterscy i mają więcej miłosierdzia dla innych niż ci, którzy się dobrze mają. To Ewangelia i nauka m.in.ostatnich papieży, w tym JPII. Pozdrawiam.

      • Nie zazdroszczę bynajmniej. Dla mnie byłoby to ubezwłasnowolnienie. Też wielokrotnie o tym pisałam. Niemoznosc decydowania o sobie w każdej chwili, odebranie wolności to dla mnie trudne do wyobrażenia. Do tego zdanie się na łaskę innych. Pozdrawiam.

        • Benin około 20 parę lat temu nagle zostałam na ulicy. Przemoc w domu czyli standard. Mimo że byłam młoda zdrowa to byłam tak zahukana że bałam się własnego cienia. I W takim stanie znalazlam się w jednym z domów Siostry. Cóż pomogła mi stanąć na nogi. Jej nie dom ni nauczyli mnie gotować sprzątać . Nauczylam się też załatwiać sprawy urzędowe. Łatwo nie było.. jednak co najważniejsze pierwszy raz byłam kochaną.nie dostałam gotowych rozwiązań ale byłam gotowa iść dalej. Za kilka lat wróciłam. Co prawda miałam w swoim mieście pracę i wynajmowalam mieszkanie ale dalej czegoś brakować.za drugim pobytem załapałam dobrą receptę że z każdego zła można wy prowadzić dobro.że można znaleźć sens i miłość pomagając innym.I można być wolnym w kazdej sytuacji. Bo wolność to nie dom czy struktury. Wolność to umiejętność wyłączania sobie i innym.pozdr.

          • Miało być wyłączania literowka

            • Chyba wybaczania.

            • Według mnie wszystko to prowadzi do konkluzji, że bezdomność to choroba. Trudno ją leczyć i mało jest podatnych na leczenie. Słyszałam o ośrodkach wychodzenia z bezdomności i o tym, że mają pewne sukcesy. Wspólnota Siostry niestety nie prowadzi takich ośrodków. Może to za trudne. Nie każdy potrafi. Szkoda.

        • Mnie chory , przygarniety z ulicy bezdomny, czy samotna matka nie kojarzy sie z kims ubezwlasnowolnionym.Wrecz przeciwnie:trzeba niezlej dozy pokory ,zeby zwrocic sie do kogos o pomoc.Czy to w chorobie , czy w innych zyciowych przypadkach.Co to za wolnosc ktora spi na lawce w parku ?Co to za niezalenosc ,kiedy dom sie rozpada , nie ma pracy a dzieciaki choruja bo zimno.?O czym wtedy mozna decydowac?
          Kiedys trzeba porzucic iluzje o wlasnej wszechmocy i przyjac pomocna dlon.
          pozdrawiam

      • Podpisuję się pod słowami Siostry. Od lat pracuję z niepełnosprawnymi intelektualnie – osobami znajdującymi się niejako na społecznym marginesie. W świecie ,,silnych” ich los niewielu obchodzi. Staramy się aktywizować naszych podopiecznych – prowadzimy z nimi różne zajęcia. Tych najsprawniejszych uczymy, że trzeba coś od siebie dawać innym, nawet jeśli są to – w oczach świata –
        drobne rzeczy. Chcemy, aby także rodzice czuli, że ich dorosłym dzieciom nie dzieje się krzywda. Staramy się, aby był to dla nich drugi dom. Nasi podopieczni to czują. To, o czym pisała Monika – mają poczucie, że są kochani – jakie to ważne i jakie zbieżne z Ewangelią!
        A poza tym – Siostra, jak mało kto, nie tracąc z oczu słabszego bliźniego – sprawnie porusza się w gąszczu opornej materii, beznadziejnych przepisów itd. Mogę się tylko domyślać, ile zdrowia i wysiłku to Siostrę kosztuje.
        Gdyby nie wpisy na tym blogu, wielu ludzi (w tym także ja) nie mieliby pojęcia, jak ,,od środka” wygląda sytuacja tych najsłabszych, wykluczonych.

        • Dokładnie tak. Ja niejednokrotnie miałam okazję widzieć zmęczenie Siostry ale nigdy się nie poddawała!najgorsza jest walką z durnym systemem ale system tworzą ludzie..

    • Benia odnosi wrażenie (dokąd?) i ma pretensje. Ma to ma. Ten typ tak ma.

      • Nic Pan z tego nie zrozumiał, prawda ?

        • Beniu… czy zdarzyło Ci się kiedyś zabłądzić? Tak normalnie po ludzku, w drodze czy w mieście? Łatwo jest zbłądzić, trudniej znaleźć drogę(bez nawigacji). Dla mnie Siostra to taki nawigator w spódnicy. Rysuje mapy i pisze komentarz skręć w prawo, teraz prosto!Dziś w tych domach Siostry mieszkają ludzie którzy tego pokierowania czy opieki potrzebują. Jutro to mogę być ja , czy Ty.
          Pamiętam jak Siostra zamieściła zdjęcia z nowego domu w Zochcinie. To standard w jakim nigdy nie żyłam i pewnie nie będę..ale pierwsze co pomyślałam to to, że w tym pokoiku na dwoje ma się zmieścić całe życie tych osób. Ich przeszłość, teraźniejszość i przyszłość. Nie mają pamiątek ,zdjęć, ulubionej kanapy, starej filiżanki po babci. Stracili więcej jak materialne dobra.
          Jest coś takiego jak godność osoby ludzkiej. Prawo niezbywalne, które rodzi się wraz z poczęciem i trwa do śmierci. W tej godności zawiera się szacunek i prawo do miłości, akceptacja. Nie ważne kim jesteś, ale masz prawo do godności.Mieszkańcy domów Siostry maja szczęście i ja je mam, że na mojej drodze pojawiła się Kobieta Niestrudzona, Odważna i pełna Miłości co uczy i palcem pogrozi jak trzeba. Uczy Miłości..
          P.S.Czasem jak nie potrafimy czegoś zrobić.. to chociaż nie przeszkadzajmy innym.

      • Paweł każdy ma prawo do swojego zdania. Ja też byłam bezdomny i z ciekawością czytam tę komentarze i teorie. Naprawdę to łatwo się o czymś teoretyzuje nie doswiadczywszy tego.najbardziej intrygujące są wpisy o pracy.dzisiaj jest dość sporą konkurencją na rynku pracy i ludziom zdrowym z wyksztalceniem jest się trudno przebić a co dopiero bezdomnym.jeśli ktoś ma do tego ograniczenia zdrowotne to jest ogóle trudne.

    • Problem w tym, że do bezdomności można trafić coraz łatwiej. Jest ustawa o najmie instytucjonalnym z eksmisją dłużników do schroniska. Długi mieszkaniowe mogą np. powstać w wyniku choroby, utraty możliwości zarobkowania. Do bezdomności trafiają seniorzy oddani przez bliskich. DPS-y są drogie, rodzina szuka taniego pozbycia się ciężaru, przepraszam, rodzica. Radzę więc ostrożnie z opiniami. Szanujcie bezdomnych, zawsze możecie zasilić ich szeregi!

  • Dziękuję Siostrze za te slowa dotykają niezwykle waznej sfery w naszym zyciu i podejscia do niego podziele sie nimi i mimo ze wiekszosc to smutna prawda to daja duzo nadzieji i pocieszenia chociazby tez czytajac komentarze dziekuje wszystkim i mocno pozdrawiam Szczęść Boże

    • Silni, którzy rządzą światem nie są w stanie postrzegać ludzi z perspektywy serca. Nie pozwala im na to ich ogromne ego. Dlatego słabszych upychają za ustawami i frazesami.
      Scena karmienia starszego pana – wzruszająca.

      • Masz racje Marzanno. Pamiętam jedną wigilię w domu dla bezdomnych w naszym mieście kiedy pracownicy i dyrekcja mieli osobny stół. No cóż Chrystus zasiadał Razem z apostolami….zawsze podziwialam umiejętność oddzielania ustaw od Ewangelii u urzędników. Niewątpliwie rzadką to cecha. Mnie się wydaje że ludzie naprawdę silni są pokorni bo nie muszą leczyć swoich kompleksów wykazując się swoją władzą nad ubogimi. Żądza władzy też jest częsta cecha u urzędników. To jest czasami żałosne.

  • Niestety smutne i prawdziwe. Zamiast skupiać się na pomocy walczymy z urzędami, statystykami, papierami i standardami..
    Piszemy cudne konkursy na milion strony by Władze Szanowne oficjalnie mogły realizować swoje zadania których nikt inny się nie chce podjac. No ale cóż.. może kiedyś to się zmieni. A może nie. Raczej nie. Ale my będziemy robić swoje w końcu bycia ministrem to sluzba – a Bóg który widzi w ukryciu odda tobie.
    Czesto sie nie chce i mysle sobie ze łatwiej byloby odpuścić i zrezygnować i wtedy jest Siostra moim motorem i inspiracją i widzę ze naprawdę jest sens ciągnąć to dalej pomimo przeszkód i niesprawiedliwosci – dziękuję .

  • Witam. Ten wpis trafią w sedno. Ostatnio w domu dla bezdomnych w naszym mieście zaistniała taka sytuacja ze dziewczynie na wózku która pracuje wyznaczono odpłatność w kwocie750 zł.ona musiała zapłacić sobie dojazd do pracy wyżywienie i leki.kiedy zapytała czemu tak to pracownik socjalny stwierdził że ma większe dochody niż ona.następnie nastąpił szantaż ze jak nie zapłaci to dostanie mieszkanie chronione z lokatorami którzy utrudnia jej życie. Przykre jest to że pracownicy nie zareagowali.zareagował jeden z bezdomnych i napisał pisma gdzie trzeba. Powiedział mi że pamiętał jak ja ich broniła i zrobił to samo. Był dzielny i postawił się wszystkim sam schorowany pomagał jej w przeprowadzce . Przerażające jest to że motywem prac.socj. była chyba zazdrość. O co ?O pieniądze. To absurd. Nie mogłam uwierzyć że można gnębi osobę na wózku a jednak. I mimo że znam ten dom to nie mogłam uwierzyć że żaden z pracowników nie zareagował. Dom może być zimny i.do tego okrutny wobec słabszych.pozdr.

Dodaj komentarz